madzik984 blog

Twój nowy blog

Miałam przedziwny sen. Dawny kolega zajechał do mnie na podwórko jakimś zabytkowym samochodem, teściowa w tym czasie jakieś stare babki w chustkach sadzała za stoły na dworze. Ja skrępowana tą sytuacją, pytam „Co Ty tu robisz?”. Ponieważ mam odwieźć do domu siostrzenicę męża, ładuję tego kolegę do mojego samochodu, a tu nagle jedzie z nami moja mama i nawet nie możemy porozmawiać. A później, jakby po powrocie, mój Łukasz ma rozciętą głowę i krew mu się leje…. Matko, to jakiś koszmar był a nie sen.

Ale się naskrobałam szyb w samochodzie, tak to się wychodzi na własnym lenistwie….

„We had a love, a future – we were honest

But my truth held so many little lies

Can’t turn the page, can’t rearrange

It’s written in the sand

And tide is closing in.

 

I miss the mind of the wonderful

I let the icy thoughts run trough me cold

And no one  knows

I keep the pain of a broken soul

Wounds that just won’t heal

No one knows

Not even you!

Wychorowałam się i wróciłam do pracy. Kręgosłup czuję ale już nie boli.  Powiem szczerze że chętnie wróciłam do pracy, bo pobyt w domu nieco mnie męczy. Za dużo rzeczy do zrobienia, za dużo dźwigania dzieci  itd. Oczywiście mojemu mężowi bardzo się podoba że siedzę w domu ale powiedziałam mu „zapomnij” :)

Obejrzałam dwa dobre filmy: „Ryzykantka” i „Zanim zasnę”. Bardzo mocne i trzymające w napięciu. Przymierzałam się do „50 twarzy Greya” w Necie ale wersja jest anglojęzyczna i nagrywana w kinie więc lipa totalna. Zaczekam na film w kinie, tyle że mój mąż się zgapił i wszystkie miejsca do 6 marca zarezerwowane. Trudno, jestem cierpliwa.

Ech, ścięłam włosy, pogoda się poprawia, mam lepszy humor :)

Chandra, chandra, i jeszcze raz chandra…. Nie mam energii, nic mi się nie chce, dzieci chore, ja po antybiotyku znowu mam katar, już dość….

Oglądałam ostatnio bardzo ładny film , który poleciła mi koleżanka z pracy. „Długi wrześniowy weekend”, poryczałam się na koniec, polecam -  cudny film. Brakuje mi takich filmów i takich książek, w ogóle brakuje mi odskoczni umysłowej, nie wiem co ze sobą zrobić żeby poczuć się lepiej…

Niech to  szlag trafi

Black Berry

Brak komentarzy

Impreza była…. i fajna i niefajna. Ale fajne było to że moje przygotowania opłaciły się bo…. wyglądałam naprawdę dobrze :) Nie lubię pisać o sobie w superlatywach, to tak jakbym się wywyższała, ale czasem trzeba się samemu dowartościować. Sukienka okazała się trafiona w dziesiątkę. Było mi w niej gorąco ale za to wyglądałam bardzo szczupło. I fryzura zdała egzamin, i wszystko. Daję sobie 5+, resztę oceniam na 3+.

Zaczęłam czytać kolejną część Greya i nie wiedzieć kiedy jestem już w połowie. Niestety, mam nieodparte wrażenie, jak w każdej sadze, że autor (w tym przypadku autorka) na siłę szuka wątków i czepia się każdego szczegółu żeby zapisać kolejne stronice. Nie twierdzę, że druga część nie jest ciekawa, ale nigdy nie dorówna pierwszej. I tak jest zawsze kiedy czytam/oglądam kolejne części. Cóż…

Nie wiem czy pisałam już o przecudnym filmie, który ostatnio obejrzałam…? „Sędzia” z Robertem Downeyem Jr – rewelacyjny!!! Głęboki, poruszający, po prostu piękny. Polecam wszystkim.

Dylematy

Brak komentarzy

Zaczęłam czytać drugi tom sławetnej powieści. Mimo że wczoraj wieczorem straciłam zupełnie głos i umierałam wręcz, to i tak poświęciłam godzinę na czytanie. Zobaczymy co będzie dalej.

W sobotę idziemy z mężem na imprezkę a ja chora… Cieszyłam się że uniknęłam choroby ale niestety zbyt długo się nie udało…. Żeby to był zwykły katar, a tu ból gardła i utrata głosu. Muszę pójść do apteki po ratunek, a w sobotę się odkażę i może jakoś będzie. Kupiłam sobie czarną koronkową sukienkę, marzyły mi się czerwone szpilki do kompletu ale raz że kasy zbrakło a dwa że wybrałam taki żakiet z mojej garderoby, do którego takie buty niespecjalnie pasują. Więc chwilowo się wyleczyłam, ale tylko chwilowo :) Nie wiem dlaczego ale chcę wyglądać dobrze w sobotę. Poczyniłam w tym kierunku pewne kroki, czyli nie jem słodyczy i od niedzieli robię brzuszki. Narazie jestem cała obolała, ale mam nadzieję że to stan przejściowy. Straszny brzuch mi został po Świętach i czuję się z tym faktem bardzo źle… I jeszcze fryzura mnie martwi bo nie wiem czy sama dam radę się uczesać z tą długością włosów. Nie wiem, moja fryzjerka wyemigrowała i czuję się bez niej jak dziecko we mgle. Poszłabym do fryzjera ale jak zwykle problem z kasą….. Oj tam, oj tam, a co to ja jestem Miss Universum??? Ogarnij się kobieto! :)

Żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce…. Kurczę, tydzień pracy miałam skrócony aż o dwa dni a i tak mi się nie chce. Głowę mam ciężką jakbym wczoraj wypiła butelkę wódki. Oj tam, oj tam.

Zero słodyczy po Świętach, i to dopiero jest szczyt frustracji … :)

I całe szczęście! Nie dość że nerwówka „przed” to obżarstwo „w”. A jak tu nie jeść jak tyle żarła w lodówce kusi. Jedyny plus tego wszystkiego to fakt że spędziłam więcej czasu ze swoimi dziećmi, no i jeszcze sprawiłam przyjemność najbliższym prezentami pod choinką, których się nie spodziewali :) Chłopaki oczywiście dostali najwięcej prezentów, jak to małe dzieci. Ogólnie cieszę się że jest już po wszystkim i wracamy do normalności.

No i mamy zimę. W sumie to fajnie bo ten deszcz w Święta był przygnębiający, ale od razu się martwię jak dotrę do pracy… Sypie i sypie. Ale frajda na sankach jest dla dzieciaków :)

Widziałam zwiastun filmu, o którym pisałam wcześniej, Nie podoba mi się ten aktor, ma zbyt miłą buźkę do tej roli. Aktorka też nieszczególna, ale w sumie tak opisana jest w książce. Już się trochę zniechęciłam…..

Spałam dzisiaj dwie godziny. Nie wiem, co było przyczyną, ale myślę że było ich wiele. Boże, co to się ze mną się dzieje, czyżby wraca dawny Madzik? Nie wiem czy tego chcę….

„Za nami wiele kłamstw
Pomyliłam kilka chwil z całym życiem
Czekałam twoich ust
W krzyku ciszy szeptu słów już nie słyszę
Czemu pamięć dalej ma twój smak
Zapach wciąż ten sam
Czemu na rozstaju naszych warg ocean pragnień”

Dzisiaj spadł pierwszy śnieg…. Muszę przyznać że nieco zdygana jechałam dziś rano do pracy na letnich oponach. Niby nie było ślisko, w granicach zera ale nawet będąc niedoświadczonym kierowcą wiem że to zdradliwa pogoda. Boże, jak przetrwać tę zimę….

Pocieszam się że weekend za pasem, wreszcie trochę umysł odpocznie… Przychodzi ta sobota i jak patrzę na bajzel w moim domu to wszystkiego mi się odechciewa. Trochę tęsknię za czasami kiedy posprzątałam i ten stan czystości pozostał przynajmniej na kilka dni… Wszyscy mnie „pocieszają” że jak dzieci będą starsze to bałaganu będzie coraz więcej. To straszne :/

Trochę się poużalałam nad sobą  i nieco mi lepiej :) I kawa smakuje lepiej. Wracam do pracy.


  • RSS