madzik984 blog

Twój nowy blog

:(

1 komentarz

Dzisiaj miałam bardzo złe sny. Martwię się bo może być to zapowiedź kłopotów…. Spodziewam się najgorszego… Chciałabym tylko żeby nie dotknęło to nikogo z mojej rodziny i bliskich, ale tylko i wyłącznie mnie.
To zdecydowanie jeden z gorszych okresów w moim życiu. Nie potrafię się cieszyć tym co mam, a mam wiele… Nie doceniam tego, a najgorsze jest to że tak łatwo można to stracić….. Jestem złą kobietą, a uświadomienie sobie tego jest bardzo bolesne. Czasem jestem na siebie wściekła że mam tak bardzo rozwiniętą samoświadomość, że nie potrafię się oszukiwać i nie potrafię grać przed innymi. Niektórzy tego ode mnie oczekują, a ja niestrudzenie uświadamiam im że nie potrafię tak…. I nie chcę……….
Niech ktoś mi powie że nie mam tendencji do samo wyniszczania się… nie straszne mi żadne zło tego świata, sama się unicestwię! Sama dla siebie jestem największym niebezpieczeństwem, jak to w ogóle brzmi…

Wykańczam się

Piękny dzień, słońce zagląda przez okno, świetliste promienie rozbiegają się po pokoju…… Niedziela, leniwy dzień, czas płynie powoli, a najpiękniejszy jest ten niczym nie uwarunkowany wolny wybór „co ze sobą zrobić” w ten zimowy dzień…… Pojawia się kilka pomysłów ale brak motywacji……. Myśli biegną w kierunku łóżka…… Książka jest ciekawa ale umysł skupia się tylko na kilka chwil by za chwilę zaprzątnąc się jakimś wspomnieniem….. i dłoń sięga po telefon…… i wysyłam „krótką wiadomość tekstową”, w której za banalnym pytaniem ukrywam to że myślę i pamiętam…..
Dzisiaj miałam bardzo bogate sny. Śnił mi się Hrubieszów, nie znam tego miasta ale w moim śnie jawił mi się jako miasto przemysłowe, pełne fabryk, hal i torowisk, mnóstwo torów, wiaduktów i przejazdów kolejowych. Najpierw w bardzo zdecydowany sposób zwróciłam ojcu mojej koleżnaki z liceum (akurat nie ta, która akurat w Hrubieszowie mieszka) uwagę że źle traktuje córkę. Później wracałam do domu ale nie znałam drogi więc zapytałam przypadkowych przechodniów o dworzec. Powiedzieli że mnie odprowadzą bo idą w tą stronę. Było ciepło a z nieba padał drobny deszcz. I obudziłam się….
TORY – oznaczają wytyczoną drogę życiową, ustaloną przez kogoś innego. Osoba śniąca porusza się po z góry wytyczonych szlakach, nie kusi jej szukanie nowych ścieżek. Tory oznaczają życie uporządkowane, przewidywalne, ale dość wygodne.”

Wierzycie w symbolikę snów? Bo ja tak.

„Pełna mistycyzmu, tajemniczości, zmiennych emocji, pasji, pomysłowości i wyobraźni; silna osobowość. We wszystko co robi bardzo się angażuje, jest ambitna, dąży do zajęcia eksponowanego stanowiska (??????). W swoim działaniu kieruje się chęcią posiadania jak i względami ambicjonalnymi. Drobiazgowa, prawie nic nie ujdzie jej uwadze. Bardzo skomplikowana emocjonalnie, ma trudności w okazywaniu uczuć (?????????), wrażliwa z rozwiniętą intuicją, poczuciem humoru, jest dobrym kompanem i oddanym przyjacielem.
Ma bardzo duży temperament i seksualność (……?). Jest bardzo szlaczetna, przenikliwa, pomocna, o hipnotycznym spojrzeniu. Jej mottem jest tranformacja, mistrzostwo, mistycyzm.
Wiele osoób czuje przed nią respekt i bojaźń, woląć zejść jej z drogi (????????). Często przypisuje jej się podstęp i pokrętne działanie na drodze do osiągnięcia celu. Jest zawistna, zazdrosna, chciwa (?????????). Do wszystkiego podchodzi bardzo emocjonalnie, szybko się irytuje, długo pamiętając urazy i zniewagi. Jeśli spotyka się z krytyką, odrzuca maskę i pokazuje prawdziwe oblicze pełne skrajnych uczuć, od miłości do nienawiści. Jeśli czuje się zagrożona, zniszczy wszystko i wszystkich na swojej drodze (?????????). nie lubi sprzeciwu, apodyktyczna, często fanatyczna w swych dążeniach i poglądach (???????????). Jest krytyczna, sarkastyczna, uważa że wszystko wykona najlepiej sama (?????????????). W swoich działaniach nie liczy się z konsekwencjami (???????), dla swoich bliskich jest zbyt wymagająca i chłodna w okazywaniu uczuć (???????????). Jej życie jest pełne dramatycznych zawirowań, jakby przeżywała je etapami. Ma wybujały temperament i jest skłonna do romansów (…..?). Bez pasji w swoim życiu może czuć się bardzo nieszczęśliwa, zatruwając życie swoim bliskim, obwiniając ich o wszystko. W wyniku niepowodzeń życiowych ma tendencję do samo wyniszczania się.

Dobrze się zastanów zanim wejdziesz ze mną w jakiekolwiek relacje…..

„Do niedzieli jakoś szło
Lukier miód liryczne cudo
Nagle coś drobiażdżek wręcz
na manowce złości wywiódł mnie

Kochaj mnie mimo wszystko

Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwiątpisz choć raz
To choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę
Powrotów nie będzie

Czasem coś …. tyci czort
Zdania szyk przestawi mi
Lub slalomem gubiąc krok wracam
po dwóch głębszych późno w noc

Kochaj mnie mimo wszystko

Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć raz
To choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę
Powrotów nie będzie”

To zabawne jak można łatwo przejść od silnych emocji do ….. obojętności? Jeżeli od miłości do nienawiści jest jeden krok, to dlaczego nie? W takie skrajności to chyba tylko ja potrafię popadać…… Jestem tak skomplikowaną osobą że sama siebie już nawet nie próbuję zrozumieć. Chciałabym się nie zastanawiać, nie analizować, chciałabym wyzbyć się tej głupiej i zgubnej potrzeby „rozgryzania” ludzi, zaglądania do ich wnętrz i nazywania ich uczuć. Czy ktokolwiek potrafi mi to amputować? Zapłacę każdą cenę… :)
Ludzie, jeżeli macie jeszcze wybór, szukajcie zawsze pokrewnych dusz. Szukajcie takich samych jak wy: zwariowanych, pokręconych, nieprzewidywalnych lub spokojnych, poukładanych, odpowiedzialnych. Tylko tacy jak wy was zrozumieją, tylko tacy ja wy potrafią współczuć, wiedzą co znaczy empatia, czasem nie potrzeba im słów. Czasem wydaje mi się że nie da się tego połączyć: miłości z przyjaźnią. Nie można kochać i się przyjaźnić. Myślę że jedno jest zaprzeczeniem drugiego. Można od przyjaźni przejść do miłości, ale czy od miłości do przyjaźni? Chyba nie….. A podobno „kobieta i mężczyzna w taki oto sposób stają się przyjaciółmi: najpierw są kompanami, później kochankami, a na końcu przyjaciółmi”. Jakoś nie chce mi się w to wierzyć………. „Zostańmy przyjaciółmi”, dobre sobie, najgłupszy tekst rozstających się ludzi jaki można sobie wyobrazić!!!! „Bądź szczęsliwy z kimś innym”, „nie rezygnuj ze swoich marzeń”, „nie przestawaj szukać” i owszem, ale nie „zostańmy przyjaciółmi”!!!!!!!!!!!
Wiele wskazuje na to że najlepszym przyjacielem kobiety jest kobieta lub mężczyzna o odmiennej orientacji seksualnej. Z obojgiem można wybrac się na podryw i podyskutować na temat męskiej urody :) Czy nie mam racji?

„W każdym jest tęsknot tyle, smutnych serc, słów niecierpliwych,
Każdy chce znaleźć na nowo miłości sens tej najprawdziwszej

Tak, nie, głowa pęka od przemyśleń,
Tak, nie, od samej siebie nie ucieknę”

Każdy dąży do własnego dobra, w zależności jak daleko się w tym posuwa jest nazywany egoistą. Ale czy słusznie? Kto powiedział że altruzim jest najlepszą postawą? Że trzeba się poświęcać dla innych bo w tym tkwi sedno dobra i miłosierdzia? Jest to conajmniej kwestia dyskusyjna…. Ludzie na ogół nie zasługują na to aby się dla nich poświęcać…. Jeżeli ktokolwiek z was nigdy się na nikim nie zawiódł i nie poznał gorzkiego smaku rozczarowania, niech pierwszy rzuci we mnie kamieniem…. za moje poglądy…..
Najważniejsze w życiu jest to aby z samym sobą żyć w zgodzie. Bo jeżeli się dla kogoś poświęcasz a wewnątrz siebie czujesz się z tym cholernie źle to guzik jest warte Twoje miłosierdzie!
Dlatego nie poświęcam się, nie przytakuję jeżeli się z czymś nie zgadzam, nie potrafię udawać czegoś czego nie ma i nie ukrywam swoich emocji,  nie pozwalam przekraczać granic mojej prywatności, bo ten kawałek mnie niedostępny dla nikogo jest bezcenny. Jeżeli straciłabym go, straciłabym siebie….. A to byłby koniec wszystkiego.
Istnieje taka ciekawa teoria (nie wiem czyja) na temat jaźni, w której człowiek funkcjonuje. Wg niej istnieją 4 rodzaje jaźni:
1.pierwiastkowa – jaźń intymna, czyli jak najbardziej osobisty pogląd na samego siebie, bez względu na to co mówią o nas inni, nazwałabym ją po prostu samoświadomością;
2.fasadowa – nazwa jest jak najbardziej na miejscu :), Jest to nic innego jak kreowanie własnego wizurenku w zależności od sytuacji, czyli reklamowanie siebie;
3.odzwierciedlona – własne wyobrażenie o tym co mówią i myślą o mnie inni;
4.zobiektywizowana – suma wiedzy i doświadczeń, które zdobywamy w toku osobistego rozwoju i w procesie sojalizacji.
Osobiście uważam, ża każdy z nas posiada wszystkie cztery rodzaje jaźni i w zależności od sytuacji prezentuje tę właściwą. Ale chyba nikt nie zaprzeczy, że jaźń pierwiastkowa jest najważniejsza….. Bo to co sam o sobie wiesz i sądzisz, to na ile siebie znasz i na ile Twoja wiedza jest obiektywna, decyduje o całej reszcie. I niech mi ktoś powie że nigdy nie funkcjonuje w jaźni fasadowej….. udusiłabym za taki fałsz :) Każdy  z nas się reklamuje, każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony jeżeli mu na tym zależy, ale jeżeli nie potrafisz się do tego przyznać, zwłaszcza przed samym sobą, to jesteś skończony……
Jak wam się podoba ta teoria?

I can feel her on my skin,
I can taste her on my tongue,
She is the sweetest taste of sin,
The more I get the more I want,
She wants to own me,
„Come closer”, she says „come closer”

Oczywiście, miałam rację….. Przez kilka chwil było miło, a przez wszystkie następne, aż do drugiej w nocy, lepiej nie mówić….. Niech to wszystko szlag trafi, tylko takie słowa mi przychodzą do głowy na opisanie tego wieczoru. Mam kilka mądrych ludzi u swego boku, a tak naprawdę to dwie duszyczki, które mi zawsze wszystko potrafią przedstawić w innym świetle i znaleźć dobre strony w każdym koszmarze. Dziękuję Wam za to, że jesteście przy mnie, ze mną, za mną chociaż często nie pochwalacie mojego zachowania. Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy. I niech ktoś mi powie że miłość jest ważniejsza i silniejsza niż przyjaźń, guzik prawda!!!!!!!!!!!!!!!!!

Walentynki….. Kiedy miało się naście lat to było coś, poczta walentynkowa w szkole, dyskoteka, motylki w brzuchu…. Przyjdzie czy nie przyjdzie, może zagada, może odważy się wysłać walentynkę, no i wysłał ale nie ten….. To były czasy. Ososbiście nigdy nie lubiłam tego dnia bo nigdy nikt mnie nie zasypywał wyznaniami miłości, a ja chyba bardzo tego potrzebowałam jako zakompleksiona, pulchna szara myszka. Nie do końca taka szara, ale na pewno z niską samooceną….. Kilka miłych niespodzianek mnie spotkało, nie powiem, ale kosztowało mnie to obrażone i nieodzywające się koleżanki z klasy, zakochane w chłopaku który właśnie mi postanowił wysłać walentynkę. Boże, jakie to było głupie, a wtedy człowiek chciał się przez to wieszać :) Mimo wszystko, tęsknię do tamtych czasów, wszystko było bardziej kolorowe, sponatniczne, ważne…. Dzisiaj jest to dzień prawie jak każdy inny. Nic mnie nie zaskoczy, tego jestem pewna :) Mogę tylko sama siebie zaskoczyć jeśli pójdę na balety i wypiję za dużo :) Wyznania starej, zrzędliwej i znudzonej życiem 23-latki :) Dobre sobie….
Miałam dziś pogrzeb kogoś znajomego, nie poszłam…. Raz że spałam do 15 (w nocy byłam w pracy żeby nie było), dwa że nie chcę się jeszcze bardziej dołować…. Potrzeba mi zdecydowanie czegoś na poprawę nastroju niż na pogorszenie…. Redd’s jabłkowy lub kieliszek dobrego wina, coś z tych dwóch rzeczy na pewno sobie dziś sprawię :)
Pozdrawiam wszystkich zakochanych! Nigdy nie zdejmujcie różowych okularów, o ile to jest możliwe….. I kochajcie mocno i szaleńczo, tylko tak warto.


  • RSS