To jakaś pieprzona zależność emocjonalna, jakaś pajęcza sieć którą sama sobie tkam a później nie mogę się z niej wydostać. Nie wiem, nie rozumiem, nie potrafię wytłumaczyć , a co najgorsze: NIE POTRAFIĘ NA SIEBIE WPŁYNĄĆ!!!!! Nie mogę znieść myśli że ON o mnie zapomni, tak jakby świadomość że o mnie myśli i pamięta była mi niezbędna do życia jak tlen…. Jestem okropna, czego ja w ogóle oczekuję? 8 lat temu powiedziałam mu, że ja już wybrałam, a teraz co???? Pieprzona idiotka. Wybrałaś i masz kurwa co chciałaś. Czas się z tym pogodzić…