Czasami wydaje mi się że to wszystko dzieje się gdzieś obok mnie, że to nie ja jestem bohaterką tych wydarzeń ale na przykład czytam o tym albo oglądam film. Czasami znowu myślę sobie że jest mi wszystko jedno, wola walki słabnie i czuję się z tym beznadziejnie nijak. Ale za chwilę mój mąż wykręca mi kolejny numer i przypominam sobie po co, dlaczego i że muszę to doprowadzić do końca.

Docierają do mnie informacje, które dają mi małą satysfakcję. Marne to pocieszenie i nie zmienia nic w mojej trudnej sytuacji, jednak czuję się bardzo dobrze ze świadomością  że coraz więcej ludzi przegląda na oczy.

O mojej intuicji, przewidywaniu przyszłości i odkrywaniu ludzkich intencji mogłabym napisać książkę. Może kiedyś napiszę, bo w końcu wiele jeszcze przede mną. Często powtarzam sobie, że „Drzwi do dobrych dni nigdy nie są zamknięte”.

Jeszcze Wam oko zbieleje ludzie małej wiary.