Ostatnio kupiłam w Biedronce śliczny notatnik z magnesowym zamykaniem. Zupełnie nie był mi do niczego potrzebny ale skusiła mnie cena. Pomyślałam sobie: „A może znowu zacznę pisać pamiętnik?” Po dłuższym a w sumie to krótszym namyśle dochodzę jednak do wniosku że ten pomysł zupełnie mija się z celem. Bo o czym niby miałabym tam pisać? O moich synach – mimo że mogłabym godzinami opowiadać jacy są przezabawni, kochani itd.? Nie, to nie materiał na pamiętnik… O tym że mąż mnie wkurza i złość mnie bierze na wszystkich facetów którzy chodzą po tym świecie? Nie, to nie telefon zaufania… To już nie te czasy, to już nie ten sam Madzik. Moje życie stało się o niebo spokojniejsze, emocje na wodzy, chwilowe złości i nerwy nie zasługują na to aby się nad nimi rozwodzić. Chyba nie potrafię już pisać tak jak kiedyś, nie wiem nawet czy będę umiała kontynuować „Her secret life”… Zbyt prozaiczna się stałam siłą rzeczy. Są chwile że chciałabym odnaleźć dawną siebie, ale najczęściej brakuje mi na to czasu, mam tysiąc rzeczy do zrobienia i myśli zaprzątnięte czym innym. Nawet na smsy odpisuję po kilku dniach bo wydaje mi się że jak sobie w głowie ułożę odpowiedź to już odpisałam. Wiem, jestem żałosna chwilami i mózg powinnam wymienić :) Tak to życie mnie zmienia.

Może za kilka lat.