madzik984 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2013

Zdaję sobie sprawę że daleko za wcześnie na wyciąganie takich wniosków ale pozwolę sobie na pewną uwagę już teraz… Wiele wskazuje na to że mój mały synek Łukasz odziedziczył po mamie wrażliwość – a jeżeli tak – czeka go niełatwe życie… Czasem, kiedy wyobrażam sobie co będą robić jako dorośli, jakimi będą ludźmi, martwię się o Łukasza. Bo co dobrego czeka nas za 20-30 lat? Czy w przeciągu tych lat wydarzy się coś co sprawi że ludzie się opamiętają, że przypomną sobie na czym polega istota człowieczeństwa?

Niedługo minie rok jak jestem w domu – najpierw na zwolnieniu, później na macierzyńskim – a co przez ten czas działo się w mojej pracy? Ogromne zmiany organizacyjne, które pociągnęły za sobą jeszcze większe i zacieklejsze konflikty interpersonalne, tak jakby już rok temu nie było ich dość. I dziwić się że ludzie uciekają, szukają innych zajęć, przekwalifikują się, wyjeżdżają za granicę i tak dalej…

Brakuje mi mojej pracy, czasem nawet bardzo, ale jednocześnie poważnie zastanawiam się nad tym jak odnajdę się w nowej rzeczywistości społecznej, a raczej coraz częściej – aspołecznej. To przykre…. A jeszcze bardziej przygnębiające jest to że nie mam na to wpływu…

Właśnie pisałam koledze w mailu że już nie potrafię się tak bawić jak kiedyś. To kwestia poczucia odpowiedzialności, które u mnie jest bardzo silne. Nie potrafię już odciąć się od tego co w domu i carpe diem, nie potrafię skupić 100% uwagi na innych bo nawet jak nie myślę o moich dzieciach w danej sekundzie to podświadomie i tak o nich myślę :) Teraz na przykład niby skupiam się na tym co piszę a jednak co chwilę przelatuje mi przez głowę żeby pójść do drugiego pokoju i sprawdzić czy drugi syn śpi spokojnie i nie zsuwa się z łóżka. Tak to chyba już ma być, może z czasem jak dzieci będą większe będę miała większą pewność że są bezpieczne i mogę spokojnie zająć się sobą. Póki co, pomarzyć….

Byłam ostatnio z kumpelą na wypadzie, zaliczyłyśmy 3 knajpy, w tym nowy klub w naszym mieście (he he, ma już rok ale dla mnie jest nowy :) Powiem że jak się nie pije alkoholu to nawet nie taki wielki żal wracać do domu. Ale fajnie było, zobaczyłam trochę ludzi i poczułam się znowu „przynależąca” do społeczeństwa. Tak na marginesie, nawet wyłowiłam kilka męskich spojrzeń więc chyba nie jest ze mną jeszcze tak źle :) „A  kto Cię zechce teraz, z dwójką małych dzieci?”  He he, to by się zdziwił jeszcze ten mój mąż ale lepiej nie będę jemu i sobie udowadniać, a na co to komu…

Ech, toczy się to życie, latka lecą a my niby ciągle Ci sami, a jednak inni…


  • RSS