madzik984 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2012

Wczorajszej nocy po obejrzeniu kultowego w mojej ocenie filmu „Drive” doszłam do zaskakujących wniosków. Zastanawiałam się jak to możliwe że kobieta, która mdleje przy pobieraniu krwi, a kiedy ktoś o tym mówi krzywi się i zatyka uszy – bez żadnych przeszkód czy silniejszych emocji ogląda jak na ekranie krew leje sie w dużych ilościach? Nie żeby mnie to w ogóle nie ruszyło, przy bardziej drastycznych scenach zamykam oczy, jednak niezaprzeczalnym jest fakt że strasznie mnie kręcą takie filmy!!! Thrillery psychologiczne o seryjnych mordercach, filmy akcji gdzie bohater ciągle naraża swoje życie, szybkie samochody, życie pełne adrenaliny. Cholera, to takie do mnie niepodobne a jednak! Po prostu uwielbiam czarne charaktery, postaci żyjące na granicy prawa, posiadające swój tajemniczy świat niedostępny dla zwykłych ludzie, czasem wpuszczając tam jakąś niezwykłą kobietę….
Jak dłużej się nad tym zastanowię, zawsze gustowałam w przystojnych draniach… Począwszy od podstawówki, nigdy nie zwróciłabym uwagi na szkolnego prymusa, za to na niepokornych którzy raz po raz powtarzali klasy i szlajali się nocami bez nadzoru rodziców – ależ oczywiście!Do nich było mi zdecydowanie bliżej, mimo że stanowiłam totalne przeciwieństwo. Dalej, w liceum spotykałam się  z uzależnionym od marihuany gościem, który  kilka lat wstecz zaliczył wszystkie szkoły podstawowe w mieście, gdyż z każdej go wywalali. Obrałam sobie za punkt honoru że nawrócę go na dobrą drogę, niestety a może na moje szczęście jego światopogląd nie dał się zreformować. Przynajmnie mi, bo teraz skończył studia i ożenił się, więc jak widać nie było to niemożliwe.  Później poznałam mojego obecnego męża, który był oazą spokoju i dobroci. Dzielnie znosił moje humory i codzienne bóle głowy, ale jak wczoraj sobie przeanalizowałam to wszystko to nie był takie zupełnie bez skazy – obracał się w towarzystwie ze wszech miar zdemoralizowanych kumpli, którzy na dyskotekach nie przepuścili żadnemu śmiałkowi z nie takim jak potrzeba spojrzeniem. Szczerze tego nienawidziłam a jednak nie zrezygnowałam z niego i tym razem udało się wyciągnąć go z niezłego bajzlu. Myślę, że miał na tyle własnego rozumu żeby unikać poważnych kłopotów ale kto wie co by było gdyby mnie nie było? Obecnie wszystko się zmieniło ale nadal lubi jak mu skoczy adrenalina i myślę że w przypływie zazdrości i poczucia realnego zagrożenia mógłby niejednego posłać do szpitala  na długotrwałą rehabilitację, zwłaszcza z uwagi na swoje gabaryty!  I skłamałabym  teraz gdybym powiedziała że mnie to wcale nie kręci…
Wracając do myśli przewodniej – czasem czuję się jakbym miała dwie natury. Z jednej strony poukładana i rozsądna Magdalena, stroniąca od ryzykownych posunięć – z drugiej zaś, niepokorna i potrzebująca do życia jak tlenu dreszczyka emocji, niepewności co przyniesie chwila, żeby nie powiedzieć ….. kochliwa? To może za dużo powiedziane, ale jakieś ziarenko prawdy w tym jest. Jedno wiem napewno, nigdy nie znamy siebie do końca dopóki życie nie postawi nas w sytuacjach w których odnajdujemy zupełnie innych siebie. Mnie nieraz w takich stawiało i często byłam totalnie zaskoczona swoim postępowaniem – nieraz sprzecznym z własnymi zasadami. Nigdy nie mów nigdy – święta słowa których trzymam się ciągle.
Niby wiem dokładnie kim jestem, niby mam wysoki poziom samoświadomości, niby kieruję się w życiu własnymi zasadami, a jednak istnieje we mnie gdzieś głęboko skrywana cząstka – ciemna strona osobowości – która lubi adrenalinę, obietnicę przygody i eksyctację. Czasem boję się tej cząstki mnie bo nie potrafię jej do końca przewidzieć. Czasem dochodzi do głosu w snach i pokazuje mi na co ją stać. Czasem wraca do mnie we wspomnienaniach, uświadamia mi jak nierozsądnie potrafiła się zachować w różnych sytuacjach, jak emocje brały w niej górę nad zdrowym rozsądkiem. Wszystko to skłania mnie do ciągłej refelksji nad sobą, a filmy takie jak ten wspomniany na wstępie sprawiają że ożywają we mnie różne pragnienia. Musze wtedy mocno  przytulić się do szerokich ramion mojego towarzysza doli i niedoli i przypomnieć sobie że jestem tu i teraz i właśnie to jest moje miejsce w życiu…

„Wychodząc z domu niezmiennie załączała muzykę do uszu. Później buty, czapka zależnie od aury, kilkadziesiąt schodów z czwartego piętra, a w uszach już brzmiały znajome dźwięki Comy, Alter Bridge lub łomot DJ Tiesto (zależnie od nastroju). Na zewtnątrz mrok, wiatr, deszcz i światła miasta odbijające się w kałużach. 10-15 minut drogi do pracy. Do pracy czy do innego życia jakie zdawałoby się prowadziła za drzwiami klubu? Pokonując tych kilka schodów i wkraczając do świata półmroku, nigdy niekończącej się muzyki i dźwięków odbijających się od siebie kul bilardowych, stawała się kimś innym. Widząc uśmiechnięte znajome twarze, słysząc miłe słowa ze znajomych i nieznajomych ust, wdając się w filozoficzne dyskusje z interesującymi ludźmi, czując to wspaniałe uczucie podekscytowania i  dreszczyk emocji, przebiegający po całym ciele i zatrzymujący głos w połowie drogi -  na ile wtedy była sobą a na ile kimś innym? Czy w te długie noce odkrywała swoje prawdziwe ja, które na codzień tłamszone sztywnymi ramami nudnej rzeczywistości nie mogło ujrzeć światła dziennego. Tak, wtedy to poznała urok nocy, który towarzyszy jej do dziś….
Minęło tak wiele obfitującego w szereg życiowo doniosłych decyzji  czasu. Wspomnienia wyblakły i straciły wyrazistość, powracają na dźwięk znajomych utworów lub na widok znajomych twarzy, czasem pod osłoną nocy w sennej marze. Kiedy o 6.30 rano wsiada w samochód i jedzie do pracy o zupełnie innym charakterze, gdzie musiała dojrzeć i wykazać się odpowiedzialnością; kiedy za oknami jej nowego domu brakuje świateł i ulicznego zgiełku; kiedy w jej życiu zapanował emocjonalny spokój i harmonia; kiedy codzienne obowiązki wypełniają kurczący się czas po brzegi tłamsząc jej duszę i kołaczące się w głowie myśli – czy jest tą samą uśmiechniętą dziewczyną, pełną wzniosłych ideałów i wrażliwą na każdy przejaw smutku czy nostalgii? Często zadawała sobie to pytanie, i często dochodziła do wniosku że jest nią tylko w niewielkiej części….
‚Myśli okiełznała czule, żądze wystroiła w treść, strach zawstydził się i uległ ciszy, której ton przepełnia dzień, więc nasyca się dniem (…), widzi odpowiedzi wszytskie, wszystkie zapytania zna’


  • RSS