madzik984 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2011

Wątpliwości

Brak komentarzy

Nie było mnie w domu 4 dni… Coś złego zakradło sie między nami, albo to tylko moje wymysły. Może po wczorajszej rozmowie z kolegą z pracy o małżeństwach, rozstaniach i zdradach jestem uprzedzona i wyolbrzymiam, to byłoby uzasadnione. Mam nadzieję że tak jest, że to tylko rutyna, przemęczenie i jesienna deprecha. Z tym sobie poradzę, MY sobie poradzimy.
Kołatają mi się po głowie różne myśli, dużo sie działo ostatnimi czasy. Znowu powraca do mnie przemożna chęc pisania, może pod wpływem książki którą obecnie czytam. I znowu brakuje mi czasu, motywacji, jasnego i przejrzystego umysłu. Wiem, tłumaczę się, chyba sama przed sobą. Tak się zastanawiam co ja właściwie robię tylko dla siebie, dla własnej przyjemności i satysfakcji? Ciągle robię coś dla innych, w pracy, w domu… Sobotnie zakupy z mamą troszkę polepszyły mi nastrój (ogólnie ich przyjazd), ale to chwilowe. Ponadto, rzeczy materialne nigdy nie dawały mi poczucia szczęścia, może tylko chwilową przyjemność. Efektem sobotnich szaleństw jest pusty portfel i konieczność pożyczenia kasy od ojca, a pożyczania to ja nie cierpię chyba najbardziej ze wszystkiego, to takie… upokarzające? Nie jestem pewna czy to odpowiednie słowo. Ech, życie…. Żeby tak możliwe było życie  bez pieniędzy, bez tego pieprzonego materializmu.

Wszystko co dobre szybko się kończy i mija bezpowrotnie. Jutro poniedziałek, pobudka 4.30, wyjazd 6.00, powrót 15.00 jak dobrze pójdzie…. Eh, chyba nie muszę wspominać jak ja tego nie cierpię…
Tegoroczne moje urodziny były dniem zwyczajnym. Przyjemnym aczkolwiek bez większych niespodzianek. Na imieniach szwagra w sobotę doszłam do wniosku że alkohol mi zdecydowanie nie służy. Jedynie ból głowy i senność, nic poza tym… Trochę brakuje mi tych momentów kiedy czułam szum w głowie, łopotanie małych skrzydełek w brzuchu i serduchu i miałam świadomość że za chwilę mogę zrobić lub powiedzieć coś czego nie powinnam. Nie wiem, czy to jedynie przywileje młodości? Powiedziała 26-latka :) Eh to życie….
Na koniec powiem tylko że moja przyjaciółka Barbara zaserwowała mi w ostatnim mailu krótki wykład na temat pozostawienia za sobą przeszłości i skupieniu się na tym co mam teraz i kim jestem,  a następnie w kilka minut po przeczytaniu i odpowiedzeniu na tego maila „przeszłość” powróciła do mnie jak zawezwana w postaci sympatycznego smsa od kogoś kto niezwykle sporadycznie odzywa się tak sam z siebie. Niebo i ziemia pełne są różnych znaków…. :) Pozdrowienia dla Basi, aczkolwiek nie wiem czy tu jeszcze zagląda.

Chandry ciąg dalszy… Nie mam czasu żeby napisać coś konkretnego na blogu, a jak znajde czas to nie mam weny, tyle chciałabym napisać a tu nic – czarna dziura… Męczy mnie straszliwie taki stan rzeczy, mam wrażenie że coś się kotłuje w mojej głowie i nie może wyjść. Bardzo mi z tym źle…


  • RSS