madzik984 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2011

Jestem zniesmaczona obłudą ludzką. Trochę mi przykro. Rozczarowania nie są przyjemne…
I jeszcze jedno – fakt że zagubiłeś (a może zapiłeś?) własną duszę nie świadczy o tym że inni jej nie mają.
Moje uwrażliwienie staje się wprost proporcjonalne do Twojego odwrażliwienia. Mimo wszystko – to tylko maska i nikt mnie nie przekona że jest inaczej!

Na początek powiem że pofarbowałam włosy, pierwszy raz od jakiś 6 lat. Zabawne było oczekiwanie na efekt, a jeśli wyszedłby marchewkowy? Najpierw popłakałabym się ze śmiechu a później….? Na szczęście nie muszę się nad tym zastanawiać bo na głowie mam śliczny, głęboki CZEKOLADOWY BRĄZ
Wczoraj spędziłam miły wieczór z moją Basią aczkolwiek z różnymi konsekwencjami…. Kładąc się do łóżka przeżyłam coś na kształt rollercostera ze specjalnymi efektami dla mojego serca. Pierwszy raz nie odczuwałam w ogóle jego bicia i to było przerażające… Z Barbarą miałyśmy bardzo szczerą rozmowę i zupełnie przypadkiem powiedziałam coś o czym ona nie miała zielonego pojęcia….
Trochę źle się z tym czuję ponieważ odebrała to jako brak zaufania. W rzeczywistości było to najzwyklejsze zażenowanie, może odrobinę wstyd? Cóż, zupełnie się nie spodziewałam takiego biegu wydarzeń ale w sumie spontaniczne akcje są w życiu bardzo ważne.
Basiu – raz jeszcze – nie gniewaj się na starą kumpelę…

Kilka rzeczy uderzyło mnie ostatnimi czasy – kilka nagłych refleksji i wspomnień, wywołanych i naturalnych. Wydaje się nam że w jakiejś kwestii mamy pełny obraz i wszystko jest jasne jak słońce. Tymczasem z biegiem czasu, czasem lat, światło dzienne oglądają kolejne elementy układanki o których nie mieliśmy pojęcia lub zepchnęliśmy pod próg świadomości. Na fakty patrzymy z innej perspektywy, rzeczy wydają się być inne, ludzie i wydarzenia nabierają innego znaczenia. Jest to niewątpliwy dowód na to że zmieniamy się, czy tego chcemy czy nie.

ME AND MY FONDNESSES

Samotne wieczory w moim domku należą do moich ulubionych. Cisza, ja i czas….

„Największy skrab to Twoja autonomia, Twoja myśli niezależność, pomysłów symfonia,
Mózgów polifonia i wtedy to ma sens (…)
Wiele słów, tematów autonomia, kilka godzin pod księżycem, mózgów polifonia,
Osobowość i symfonia, i wtedy to ma sens (…)

Słyszę te bzdury na orbicie Twoich myśli (…), Twoja godność, moja pasja i narkotyk,
Wiem jesteś silna ale świętością jest dotyk (…)
Jedno czego chcę, co powinnaś – mieć świadomość,
Mieć pewność o tym, czego potrzebujesz w łóżku, przy stole, w sercu i w rozumie,
W tłumie i sama, potrzebna i niechciana, w czasoprzestrzeni ja dla Ciebie, ja dla nas,
Ja, ważne przez konwencję i formę (…) jeśli te słowa mają znaczenie

Mamy nas pod skórą, w lustrze widzę nas, nie siebie”

Spełnienie

1 komentarz

Dzień wielu wrażeń i refleksji…
Na koniec obejrzałam trudny film „Never let me go” z 2010 roku. Wiecie jak się sprawdza czy ktoś ma duszę? Niech spróbuje coś stworzyć: rysunek, rzeźbę, wiersz…
Nie chciałabym patrzeć jak moi bliscy odchodzą. Chciałabym być pierwsza.
Wszystkim, którzy za nic mają swoje życie i tak lekko mówią o śmierci dedykuję ten film….

Jestem chora, mam grypę, poszłam na zwolnienie pierwszy raz od 3 lat i co? Mam irracjonalne poczucie winy…. Moje bezgranicznie poczucie obowiązku czasem mnie dobija a z czasem stanie się kolejnym gwoździem do mojej trumny. Fuck!

Najlepsze co mogę teraz zrobić to zmienić temat. Wczortaj z konieczności spędziłam kilka godzin w moim starym mieszkaniu. Zawsze kiedy tam jestem wracam do przeszłości za sprawą moich pamiętników. Pierwszy pamiętnik zaczęłam pisać w 1997 roku a zainspirowała mnie do tego moja bratnia dusza Joanna. Później miałam przerwę w zasadzie nie wiem czym spowodowaną ale to było dawno i nieprawda. Kolejny pamiętnik nosi daty z 2001 i 2002 roku. 10 lat temu byłam zupełnie inną osobą… To zabawne jak mając 15 lat tak szybko i bez namysłu ocenia się ludzi. Dzisiaj chyba o żadnej znanej mi osobie nie powiedziałabym że „jest dla mnie nikim” a wtedy przychodziło mi to łatwo. Uwikłana we własne kompleksy i pomagwatne relacje rodzinne miałam żal do całego świata. Moje przyjaźnie i relacje z innymi od zawsze były  skomlikowane i wiele mnie to kosztowało. Potrafiłam jednak dostrzec pewne zależności i przeciwstawić się manipulacji, przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Kiedy tak czytałam o tych moich dziwnych zagmatwanych przyjaźniach zrozumiałam że w zasadzie nie ma się co dziwić że bliżej mi było do przyjaźni damsko-męskich. Było ich wiele ale zawsze w końcu okazywało się że to fikcja, z zupełnie innych powodów których domyślić się nie trudno… Apropos płci przeciwnej, są ludzie którzy tak łatwo ulotnili się z mojej pamięci a wtedy było to dla mnbie takie ważne. Wczoraj pomyślałam sobie „co by było gdyby”, jakby teraz wyglądało moje życie? 10 czy 9 lat temu zupełnie nie zdawałam sobie sprawy że moje problemy z „samotnością” – taką prawdziwą i taką zupełnie wyimaginowaną – biorą się w znacznej mierze stąd że sprawiam wrażenie osoby niedostępnej a nawet zarozumiałej!!! Nigdy nie myślałam o sobie w ten sposób ale kiedy uszłyszałam to kolejny raz od kolejnej oddanej mi osoby, zrozumiałam że tak byłam i być może przez niektórych nadal jestem odbierana.   Wiele elementów układanki zaczęło do siebie pasować, kiedyś moja postawa była z grubsza uzasadniona. To jak błedne koło ale tak było. Dzisiaj jestem już inna osobą. Myślę że mam więcej sympatii i uśmiechu dla wszystkich ludzi i potrzeba o wiele więcej aby zasłużyć sobie na moją niechęć. Oczywiście nie mi to oceniać ale chyba tak jest.
Czytając kolejne strony moich „wynaturzeń” odrobinę zatęskniłam do tamtych czasów ale tylko odrobinę. Czasoprzesprzeń z 2001 i 2011 roku nijak do siebie nie pasują i nawet nie powinno się ich porównywać, jednak zdecydowanie wolę siebie i swoje życie teraz. Przeszłam daleką drogę żeby odnaleźć siebie i tego co soiągnęłam nie oddałabym nawet za bycie 10 lat młodszą….

Przygodę z pamiętnikiem zakończyłam w 2006 roku jednak w 2008 i 2009 pozwoliłam sobie na kilka adnotacji z uwagi na bardzo ważne wydarzenia które w dużym stopniu zmieniły moje życie… Uznałam że musi zostać zapisane z uwagi tak mój jakże skomlikowany stan emocjonalny w tamtym czasie. Na dzień dzisiejszy to koniec pisania. Nie wrócę już do tego nie kupię kolejnego zeszytu.  W pewnym sensie funkcję pamiętnika przejął blog, aczkolwiek nie czuję się tu w 100% bezpiecznie…. Moja przemożna chęć pisania popycha mnie do innej formy „piśmiennictwa” ale nadal brakuje mi odwagi i obawiam się że wystraczy mi pomysłu tylko na jedną stronę. Nie wiem co i jak, po co i dlaczego ale nie tracę nadziei że kiedyś się dowiem.

Obejrzałam kilka filmów. Polecam „Dotyk przeznaczenia” gdzie mój ulubiony Keanu zagrał jakże niepodobną do siebie rolę tyrana który bije swoją żonę. Nie powiem że nie był w tym pociągający, ale to drugoplanowa rola na szczęście. Film warty obejrzenia.

Sick and tired

1 komentarz

Jestem chora i bolą mnie wszystkie mięśnie…. Może to grypa? Jak na złość pochorowałam się na sam weekend, nawet zwolnienia nie mogę wziąć. Zobaczymy co będzie w poniedziałek…

Niemal codziennie dowiaduję się że któraś kobieta z mojego otoczenia zachodzi w ciążę… A mówią o niskim przyroście naturalnym… Oczywiście cieszę się ale chyba trochę im zazdroszczę… Pewna znajoma z pracy powiedziała mi że nie wolno zazdrościć ciąży. Dlatego wystrzegam się tego uczucia ale fakt jest faktem. Cóż, może faktycznie włożę pod poduszkę beret z antenką…? :)

Wczoraj po raz kolejny oglądałam Zmierzch. Ciągle nie mogę dostać książki w bibliotece. Chciałabym kupić płytę z soundtrackiem ale wczoraj zdałam sobie sprawę że w tej naszej bidzie nie ma już sklepu muzycznego… Jak raz na sto lat chcę kupić originalną płytkę to muszę jechać do Zamościa lub Lublina, paranoja!

Po Świętach już ani śladu, dzisiaj choinka wyfrunęła przez okno, w dosłownym tego słowa znaczeniu :) Jak znam życie, poleży pod balkonem jeszcze kilka dni zanim się z nami ostatecznie pożegna. Pozamiatane i spokój, powracamy do szarej rzeczywistości…


  • RSS