madzik984 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2010

Mam dzisiaj kryzys, bez kitu…. Nie wiem co się dzieje, czuję że hormony biorą górę, albo jestem w ciąży (szansa jedna na milion) albo mój cykl menstruacyjny zupełnie zgłupiał….
Wymyśliłam sobie praco i czasochłonny obiad, zajęło mi to 2 godziny, podczas których naleśniki w ogóle nie dały się odwracać i byłam bliska wyrzucenia patelni przez okno. Jak na złość, kiedy uporałam się z tym musiałam wyjść na powietrze, przyniosłam ziemię i nasadziłam dwa fiołki, byłam wtedy w takim stanie że gdyby się nie przyjęły to nawet nie miałabym im tego za złe…

Jestem szczęśliwą mężatką, nie ma w tym ani krzty przesady ale czasem zastanawiam się czy żony są stworzone tylko po to żeby zarabiać, prowadzić dom, gotować obiadki i na każdym kroku sprzątać po swoich mężach: ubrania, skarpetki, talerze i szklanki? O dzieciach już nawet nie wspomnę…
Dlaczego mężczyźni nie odczuwają w ogóle potrzeby dbania o dom, o porządek, dlaczego to nie ma dla nich znaczenia dopóki żona wszystko robi? Bardzo mnie kusi taki eksperyment: nie robić zupełnie nic w domu, zero gotowania, zero sprzątania, prania, zero zakupów przez możliwie długi czas. Odpowiadania za każdym razem jutro, za tydzień, później to zrobię. ZROBIĘ TO< OBIECUJĘ i ciągle tego nie robić. Czy wreszcie by zauważył? Czy domyśliłby się że to celowe działanie? Nikt mi nie powie że mężczyźni nie są z innej planety….

Taką miałam przemożną chęć się pokłócić, wydrzeć się, wszystko wygarnąć a na koniec popłakać się. Przemilczałam, zacisnęłam zęby i nie powiedziałam nic. A miałam ochotę powiedzieć: „Jeżeli kiedykolwiek w życiu znajdę sobie kochanka to nie dla seksu, nie dla kasy i prezentów, nie dla karmienia swojego ego. Będę go wielbić i ubóstwaić tylko za to że przybiegnie do mnie jak na skrzydłach, nie dotykając ziemi, po to aby wywiercić mi dziurę w ścianie, a mój najsłodszy z uśmiechów będzie dla niego najlepszą nagrodą. I poproszę go o to tylko raz, jeden jedyny raz. Bo to że zrobi dla mnie wszystko potrafi udowodnić czynem, i wcale nie potrzebuję tego ciągle słyszeć.”

Śniła mi podłoga cała we krwi, po której szłam a raczej biegłam. Byłam z kimś jeszcze i to działo się w jakiś podziemiach, może w metrze czy coś podobnego. Sprawdziłam w senniku, krew nie ma negatywnego znaczenia, o ile nie dotyczy człowieka bezpośrednio, czyli krwawienia. Wiem że to przez te filmy i książkę którą czytam. Jestem już w połowie i serducho bije mi coraz mocniej.

Boże, świat byłby koszmarny bez książek i filmów, dzięki Ci Panie że stworzyłeś takie wynalazki dzięki którym ludzie mogą przez chwilę być kimś innym….

„ciągle Cię widzę, dobrze Cię znam i źle się czuję gdy jestem sam….”

Korzystając z wolnego czasu i bycia samej ze sobą wróciłam dzisiaj do muzyki której słuchałam pracując w 8… To zabawne jak łatwo zapomina się o fajnej muzyce i z jakim rozrzewnieniem się do niej wraca :) Wspomnienia to największy skarb którego nam nikt nie odbierze. No chyba że amnezja :)
Wczoraj mój mąż zapytał czy chce bilety na „Kata” na Chmielaki. „Przecież Ty lubisz takie szarpidruty” – uzasadnił, powołując się na Comę… Albo tak słabo mnie zna albo w ogóle nie orientuje się w muzyce. Jedno czy drugie, wybaczam  mu :)

Pczeczytałam już blisko połowę „Przed świtem”, niektóre fragmenty mnie nudzą ale jestem cholernie ciekawa co się dalej wydarzy. Przyznam że przekartkowałam kilka stron :) Ale w końcu to nie lektura, wolno mi :) Film dopiero za rok….. Może będę miała wreszcie pretekst żeby pójść do kina.

I znowu niedziela, i znowu poniedziałek jutro i znowu to samo… W kółko i w kółko, jakie to nudne….

Powoli wracam do normalności ale spać nadal nie mogę…..
Dzisiaj mam wieczór panieński dwóch koleżanek, z jednej strony fajnie, a z drugiej perspektywa wstawania do pracy w czwartek rano jest  odpychająca… W czasach studenckich po powrocie z dyskoteki o 3 nad ranem wstawało się o 5 żeby jechać na egzamin. To dopiero był wyczyn, że też ja miałam na to i siły, i ochotę. Teraz przespana noc jest dla mnie bezcenna. Ostatnio mam z tym problem ale mam nadzieję że to wróci do normy.
Miałam dzisiaj sen i mam wewnętrzne przekonanie że jego treść jest dla mnie ważna, ale za Chiny ludowe nie mogę sobie przypomnieć…. Może śniły mi się wampiry, to by było uzasadnione :)
Czasami myślę sobie że bardzo bym chciała mieć jakieś nadprzyrodzone zdolności, na przykład czytać w ludzkich myślach czy poruszać przedmioty siłą umysłu. To musi być niesamowite uczucie, a z drugiej strony byłoby uciążliwe. Próbuję sobie teraz wyobrazić co mogą myśleć ludzie mijający mnie na ulicy albo moje dzieci w pracy. Chyba nie chcę wiedzieć :) Niewiedza to błogosławieństwo, często się to potwierdza w życiu….
Kolejny dzień w pracy, nuda…. Ale trzeba się tą nudą i spokojem rozkoszować bo już we wrześniu wróci szaleństwo i istny kociokwik. Ludziom nigdy się nie dogodzi :)

„Lew zakochał się w owcy, głupia owca, stuknięty lew masochista”

Wróciłam do pracy po 3 tygodniach nieobecności. Jestem nieprzytomna…. Wszystko mi się poprzestawiało przez ten urlop i nie mogłam wcale spać wczoraj…. Masakra, oby wytrwać do 15.
Wciągnęłam się w oglądanie kolejnych części filmu „Zmierzch”. Metafizyka mną zawładnęła, już dawno się tak nie czułam. Wczoraj się wkurzyłam bo nie mogłam obejrzeć III części w Internecie :/ A taka jestem ciekawa jej, niech to szlag trafi. Nie dam za wygraną, dzisiaj znowu będę próbować.
Boże, żeby mi się chciało tak jak mi się nie nie chce….


  • RSS