Halo, czy ktoś tu jest??????? Już nikt nie czyta mojego bloga, cholera….

Przede mną urlop w Brukseli, stolicy europejskiej, gdzie podobno jest większy syf niż u nas w Polsce :) Zobaczymy, ocenimy, jakby nie było to wielki świat….
Nastrój mam niczego sobie, w pracy się jakoś poukładało i mimo że jestem zawalona robotą to staram się podchodzić do wszystkiego na luzie. Staram się, a wychodzi różnie…. Jest lato, ciepełko, opalam nogi i smaruję bąble po komarach. Da się przeżyć.
Wróciłam do czytania, jak dobrze…. Już się martwiłam że mózg tak mi się zlasował że już nie potrafię się na tej „trudnej” czynności skupić. Pochłaniam strony, rozdziały, chłonę każdy dotyk, pocałunek, myśl…. Zastanawiam się czy autorki książek o miłości piszą o swoich przeżyciach? Przynajmniej po części? Czy może zaszłyszane historie, rodzinne opowieści o trudnej miłości dziadków, babć i ciotek? Nurtuje mnie to nieco…. Mogłabym napisać książkę, tak mi się wydaje, ale to byłaby moja historia, tylko moja historia i to wyklucza się nawzajem. Nie będę literatką :)

Jeżeli ktoś śni mi się kilka nocy pod rząd w najróżniejszych snach o najróżniejszych treściach to czy to coś znaczy?

„Widuję Cię tylko gdy miasto zapada w sen,
Słyszę Cię tylko pod ścianą, odbity dźwięk,
Ciągle dzwonię do Ciebie choć po drugiej stronie jesteś,
Chcę powidzieć gdzie jestem i jaką mam sukienkę….

Nie widzę kiedy Cię boli i gryzie,
Kiedy Cię zaskakuje życie,
Kiedy Cię bawią słowa i chwile…

Do kiedy jestem nie powie, nie powie mi nic,
Do kiedy będę, nie wie nikt (…)”