Jest poniedziałek, godzina 8 rano. Kolejny tydzień pracy właśnie się rozpoczął…. Jest 22 lutego, wiosna za pasem mam nadzieję, słońce świeci i czuję odrobinę więcej energii niż przez ostatni czas. Trochę mi w tym przeszkadza katar, kolejny raz w ciągu tej zimy ale cóż, nie można mieć wszystkiego…
Poza tym muszę napisać, że jestem bardzo szczęśliwa. Mam wszystko czego mi do szczęścia potrzeba, ktoś na mnie czeka w ciepłym i przytulnym domku, tęskni i czasem nawet zrobi obiad :) No i naczynia zmywa, duży plus dla niego :) A poza tym kocham go z całych moich sił i teraz wiem to na 200% że to jest właśnie ten facet. To wspaniałe uczucie…
W piątek wyskoczyłam z moją „warszawską” kumpelą do baru. Trochę popiłyśmy i sobotni poranek nie należał do najprzyjemniejszych ale co tam, raz się żyje:) Trochę powspominałyśmy stare dobre czasy, pomarudziłyśmy na szarą polską rzeczywistość ale w sumie rozstałyśmy się z uśmiechem na ustach. Miło tak czasem zaszaleć :)

Jeśli ktos jeszcze w ogóle zagląda do mojego bloga to pozdrawiam serdecznie :)