To zabawne, że zaglądam tu kiedy mam podły nastrój albo jestem chora, a najczęściej jedno ściśle wiąże się z drugim….
Nie mam na to czasu, to fakt.
Zima nie odpuszcza, dopadł mnie katar, chyba trzeci raz w ciągu półtora miesiąca, auto nam się zepsuło, na Widniówce zaspy po pas, wszystko to sprawiło że na dwa dni wróciłam do miasta – na stare śmieci :)
W pracy ogrom pracy, dni lecą tak szybko że już tylko żyję weekendami. Dostałam umowę na stałe, więc….. czuję się odrobinę pewniej i mam nadzieję że pójdę po rozum do głowy i nie będę już tak tyrać jak głupi osioł. Albo wręcz odwrotnie…. :/
Odebrałam wreszcie dyplom i jestem oficjalnym magistrem :) Myślałam że bardziej będę się z tego cieszyć ale cóż…
Mam wszystko, jestem szczęśliwa, jedyne czego brakuje mi do pełni szczęścia to lato. Zima mnie już wykańcza, na widok wszechogarniającego śniegu robi mi się niedobrze, serdecznie dość mam tej bieli, chciałabym zobaczyć mieniące się w promieniach słońca zielone źbła trawy i listki na drzewach… I nie dygotać z zimna kiedy bladym świtem trzeba się zrywać do pracy…. No i jeszcze chciałabym sobie wreszcie pojeździć samochodem na SUCHEJ DRODZE!!! Chyba za dużo wymagam….