madzik984 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2009

Ciężko mi….

Brak komentarzy

Jestem zmęczona…. Ciągle pracuje…. Inni biorą urlopy albo kolejne dni wolnego nie wiem skąd, a ja ciągle muszę być w pracy… i jeździć….
Chorowałam kilka dni, budziłam się i zasypiałam z potwornym bólem głowy. Powoli wracam do życia ale jeszcze nie jestem w formie.
Szykuje się remont w kolejnym pokoju, dzisiaj wymienią okna. Nawet nie chce mi się o tym myśleć, nie mam siły…. Ale z drugiej strony jak znam siebie nie pozwolę na to żeby stał taki burdel jak do tej pory. Nie wiem jak, nie wiem kiedy i nie wiem za co ale trzeba tam wreszcie zrobic porządek.
Siedzę przed komputerem i oczy mi się same zamykają… Nie wiem jak dotrwam tu do 15… W sumie może to i dobrze że muszę jechać do Zamościa, rozmowa z lekarzami i pielęgniarkami na pewno podniesie mi adrenalinę i się wreszcie obudzę :)

Ufff, ja chcę zasnąć na kilka dni…..

Remonty zakończone, czas na odpoczynek…. I na rozkoszowanie się urokami małżeństwa he he :)
W pracy mały niespokój, dobrze że mały… W niedzielę do pracy ale dobrze że poniedziałek wolny. W sobotę chciałabym spotkać się z moją koleżanką ale nie wiem czy przyjedzie do miasta. Mam ochotę oderwać się na chwilę od szarej codzienności, porozmawiać z kimś zupełnie innym o czymś zupełnie innym. Może się uda.
Nie chce mi się wstawać rano i jechać do pracy, pogoda tylko na spanie a przynajmniej pozostanie w ciepłym domku. Czasem zazdroszczę ludziom którzy nie pracują, ale z drugiej strony wiem, że nie wytrzymałabym długo w domu. Praca nadaje sens życiu, wyznacza jego rytm i mobilizuje do jakiegoś działania. Mimo że nie chce się wstawać rano, warto przyjść do pracy, spotkać się z ludźmi i zdobyć jakieś nowe doświadczenie.

No i przyszła jesienna szaruga. W takie dni człowiek ma żal do całego świata że musi zrywać się o świcie i gnać do pracy. Żeby jeszcze tą pracę tak bardzo lubić….
Czuję że chwilami puszczają mi nerwy. Zaczynam krzyczeć na ludzi, denerwować się, złośliwe komentarze cisną mi się na usta, ale staram się  powstrzymywać…. Ani pogoda, ani atmosfera w pracy, ani tym bardziej mój zespół napięcia przedmiesiączkowego nie jest winą nikogo konkretnego.
W domu remont dalej się ciągnie, a raczej przebiega etapami. W sobotę przyszła kolej na łazienkę, posprzątałam kolejny raz a niedługo znowu korytarz, z którego chcąc nie chcąc wszystko rozniesie się po całym mieszkaniu. Aj tam….
Nie wiem co ja dzisiaj zrobię w pracy, chyba niewiele. Mam zero energii i zero motywacji. Najważniejsze że nigdzie nie jadę.
Żeby mi się chciało tak bardzo jak mi się nie chce…. :p

Voyage voyage

Brak komentarzy

Spędziłam 4 dni w Zakopanem. Wycieczka fajna ale czas uważam za stracony. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego…. Ze szkoleniem miał ten wyjzazd niewiele wspólnego….
Dzisiaj spędzam popołudnie w mieście. Mam ochotę wydać trochę kasy, której w gruncie rzeczy niewiele mam :) Nie wiem co z tym fantem zrobić, w ostateczności naruszę moje żelazne oszczędności, czego jednak wolałabym nie robić…. Ale tak bardzo chciałabym już ostatecznie urządzić ten nasz śliczny, świeżutko pomalowany pokoik… Aż miło popatrzeć…..
Co poza tym? Zakończyłam ostatecznie moje studiowanie. W środę zdobyłam tytuł magistra :) Ogromny kamień spadł mi z serca, jakie to cudowne uczucie mieć wszystkie popołudnia wolne!!!!
W domu remont się przeciąga. W przedpokoju poobklejane listwy czekają na malowanie, ale gospodarz ciągle ma inne sprawy…. Trudno mi go zmotywować….
Generalnie czuję się kiepsko.W  pracy zostałam sama i obskakuję 3 etaty, w tym PO… Każdy mnie o wszystko pyta a ja mam podejmować decyzje.Źle się czuje w tej roli, chciałabym żeby wszystko wróciło do normy, a taka sytuacja musi trwać jeszcze dwa tygodnie… A niech to gęś kopnie.


  • RSS