madzik984 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2009

Ostatnie godziny mojej wolności…. Chyba dopiero jak stanę przed ołtarzem i założę obrączkę to dotrze do mnie co się tak naprawdę dzieje :) Mam urlop ale wcale go nie odczuwam, mam nadzieję że po weekendzie to się zmieni. Teraz ogólnie rzecz biorąc jest Matrix…. Już tylko jeden dzień…. Cholercia!

….Mam do przebycia długą drogę…..
Znowu pada, kurczę… Co ja dzisiaj będę robić po pracy? Odwołałam spotkanie ze straszą z powodu pogody bo nie chce mi się w deszczu biegać po mieście. Może coś ugotuję? Bardzo chętnie, ale co? Nie mam żadnego pomysłu, żadnego… W jednej chwili zapomniałam co w ogóle można ugotować…. Może leczo?
Wczoraj byłam służbowo w Lublinie i przy okazji skoczyłam do mojej szkoły. O dziwo zastałam promotora i chyba moje wyczerpanie upałem i ogólne zmartwienie na twarzy sprawiło że był dla mnie bardzo miły :) A spodziewałam się gromów z jasnego nieba, a tu takie miłe zaskoczenie :) Ogólnie to mnie bardzo uspokajał i powtarzał że jest dużo czasu i żebym spokojnie pisała. A jak wspomniałam że mam własny ślub za dwa tygodnie to już w ogóle chyba to rozmiękczyłam :) Podał mi rękę i zyczył wszystkiego najlepszego i powodzenia. Normalnie nie mój promotor!!! Uspokoił mnie i miałam wrażenie że chce mi dać do zrozumienia że wcale nie będzie sprawdzał naszych prac tylko przejdą jakie są. Obym się nie myliła….
Ogólnie miałam wczoraj dobry humor ale wieczorem po rozmowie z mamą jakoś stracił na wartości…. Z tego wszystkiego poszłam spać o 21. Ogólnie to brakuje mi komfortu psychicznego, chyba tego najbardziej…
Czasem zdarza mi się jeszcze wspominać. To że zerwałam kontakt nie znaczy że nie myślę…. To dziwne, niby mieszkamy w jednym grajdole gdzie wszyscy się znają a w ogóle się nie widujemy. W OGÓLE. To chyba celowe ze strony losu, on chyba wie co robi…

Z każdym dniem coraz bliżej… Z każdym dniem coraz większy dyskomfort psychiczny…. Niby wszystko idzie dobrze ale czas tak szybko ucieka a tu jeszcze tyle rzeczy do zrobienia….
Pogoda mnie przygnębia, znowu burze… A ja chciałam myć okna powoli. Ale nic to, jeszcze zdąże, mam nadzieję.
Wczoraj moja przyjaciółka napisała mi takiego smsa który mnie rozwalił totalnie, oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu :) Przyznam szczerze że dla takich słów i takich ludzi naprawdę warto żyć i łatwiej przełknąć całe zło tego świata. Dziękuję Ci Basiu, dziękuję za wszystko :*

Jeszcze kilka tygodni panieństwa a ja siedzę albo w pracy albo w domu, a gdzie gorączka sobotniej nocy?????? Nic ja z tego zycia nie korzystam, nic a nic :) Ale może to wcale nie jest takie złe, wcześniej brałam z życia pełnymi garściami i źle to się skończyło…..
Uczę się na własnych błędach.


  • RSS