madzik984 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2009

Słońce, cóż za piękny widok! Nie mogę się nacieszyć, żeby tak już było każdego dnia… Potrzebuję słońca jak wody i powietrza, bez niego popadam w nastroje depresyjne….

Co ja bym dała żeby ten rok już się skończył….

Czy w tym roku przestanie wreszcie padać? Czy zobaczymy wreszcie słońce? Czy już należy się przyzwyczajać do grzmotów i wilgoci sięgającej zenitu? Czy ktoś mi na te pytania odpowie?

Nie chcę być sama w tą burzową noc…. Ale zdaje się że nie mam innego wyjścia….

Idę pooglądać błyskawice,  i tak już nic więcej dziś nie napiszę, time over!

Przeczytałam najpiękniejszą książkę ze wszystkich jakie „połknęłam” w moim 24-letnim życiu. Czegoś takiego nie przeżyłam już dawno, jeszcze nigdy do tej pory nie płakałam czytając książkę…. Już rozumiem jak można być martwym za życia, jak można trwać w sztucznie stworzonej rzeczywistości, jak można przez długie lata tkwić w martwym małżeństwie, jak można zabić w sobie wrażliwość….
Jak piękna potrafi być miłość, ta erotyczna i ta rodzicielska…. Cudowna powieść, pięknie napisana, językiem wręcz poetyckim, z ogromną wrażliwością. I mimo tego, że tylko część z tej historii mogła się wydarzyć naprawdę, i tak jest piękna, przejmująca, poruszająca i cudowna. Polecam wszystkim, a nawet bardziej mężczyznom żeby zobaczyli jak pięknie można umierać z miłości…..

Chciałabym przytoczyć jakiś fragment ale nie potrafię wybrać, tego się nie da opowiedzieć, to trzeba przeczytać, i przeżyć….

To zabawne jak życie potrafi zataczać koło i obracać się o 180 stopni. I zabawne jak ludzie potrafią nas zaskakiwać, czasem trudno mi w to wszystko uwierzyć…. Śmiech przeplata się z rozczarowaniem i mieszanymi uczuciami ulgi i żalu. Wszystko na raz. Ale cóż, jak widać wyraźnie czasem potrzebne są w naszym życiu niemiłe chwile żeby coś zmienić, zrozumieć, zakończyć jakiś rozdział swojego życia. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i teraz w to wierzę. Wszystko jest nam potrzebne do życia, i smutek i radość, i cierpienie i lęk, i rozczarowanie i żal, wszystkie ludzie uczucia jakie istnieją na świecie. Bo czy potrafilibyśmy cieszyć się szczerą radością, gdybyśmy nie znali uczucia smutku i przygnębienia? Po to istnieją przeciwstawne uczucia żeby się przeplatały, żeby nam pokazywały wszystkie barwy szczęścia…

Dziś przypadkiem trafiłam na jakiś polski film. Nie wiem jaki tytuł ani nie oglądałam od początku ale miał tak głębokie przesłanie i kilka tak poruszających scen że łzy pociekły mi po policzkach sama nie wiem jak i kiedy. Przyznam szczerze że sama siebie zaskoczyłam własną reakcją, później już śmiałam się a łzy i tak płynęły. Ale pomyślałam sobie że póki będę taka jak jestem, póki potrafi mnie poruszyć ludzkie cierpienie i poświęcenie dla innego człowieka, moje życie zawsze będzie miało sens.

„Oczy tej małej jak dwa błękity, myśli tej małej białe zeszyty,
A on był dla niej jak młody Bóg, żeby on jeszcze kochać mógł…

Taki co kochać nie umie przegra choć wszystko rozumie,
Bóg go pokarze swą nieczułością, za to że gardził ludzką miłością.”

Dzisiaj w pracy był jakiś dzień przemyśleń. Oprócz tego że jak od kilku dni kociokwik i wszystko na wczoraj, to miałyśmy trochę czasu żeby sobie porozmawiać. Koleżanka opowiedziała mi pewną historię, która zmusiła mnie do refleksji i rachunku sumienia. Zaczęłam się zastanawiać czy ja kiedyś skrzywdziłam kogoś tak bardzo żeby ten ktoś przeze mnie płakał lub życzył mi źle…. Skrzywdziłam w swoim życiu na pewno wielu ludzi, o niektórych sprawach wiem, o niektórych zapewne nie… Ale czy kiedykolwiek zadałam komus taki ból żeby to mogło do mnie kiedyś wrócić? Wydaje mi się że nie ale pewności nie mam….
Jedno wiem na pewno, to ile razy dostałam po du…. od różnych ludzi nauczyło mnie chłodu i dystansu, i chyba egoizmu. Jeśli jestem wobec kogoś nielojalna, boli mnie to nadal i sumienie gryzie, ale już nie tak jak kiedyś. Coraz częściej łapię się na tym że kłamstwo przychodzi mi łatwiej niż kiedyś…. Niestety, wstyd mi za siebie ale zdarza mi się kłamać, prosto w oczy, bliskim osobom… Może nie prosto w oczy bo w chwili kiedy kłamię nie potrafiłabym spojrzeć komuś prosto w oczy, na tyle odwagi to nie mam…. Albo nie jestem jeszcze tak bardzo zepsuta…. Nie wiem sama ale wiem że się zmieniłam, czasem się boję jaka będę za 20 lat……

„Zależy mi na innych ludziach, tylko nie potrafię niekiedy ocenić kto przyajcielem a kto wrogiem. Poza tym mam silne zaburzenia pamięci i nie pojmuję, dlaczego nagle inni przestają się do mnie odzywać”
       
                                                                                      Barbara Rosiek

Czwartek, jeszcze tylko jutro i weekend. Wprawdzie znowu muszę jechać do tego przeklętego Lublina ale nic to, ważne że od pracy wolne :)
Czy ja w końcu zrobię te cholerne badania???? Pokserowałam ankiety w 40 egzemplarzach i zastanawiam się po co…. Bez sensu, to wszystko jest bez sensu….
Dzisiaj moja przyjaciółka pojechała do Warszawy… Wczoraj maiła urodziny i nawet się nie spotkałyśmy…. Sms z życzeniami nie dotarł, ja nie wiem czemu wszystko sie obraca przeciwko mnie…. Smutno mi jakoś, i jeszcze pogoda do dupy, aż się nie chce z łóżka wychodzić. A tu trzeba iść do pracy, udawać że się coś robi i jeszcze się pięknie uśmiechać do wszystkich…. Dobrze że nie ma pani dyrektor, przynajmniej luz….

Uff, ciężko….

Przeżyłam ten ciężki weekend, nawet z niezłym humorem. W niedzielę musiała mnie wku…. pewna pani w szkole, ale cóż, takie życie. Trzeba sobie jeszcze pojeździć do tego Lublina, nie ma rady.

Ledwo odzyskałam apetyt i siły po jelitówce i już dopadło mnie przeziębienie…. Nie mam wcale odporności, wymarzłam się w Lublinie przez trzy dni i mam efekty…. Niech to szlag trafi….

Czasem się zastanawiam czy ja nie zasługuję na święty spokój? Czy sama jestem sobie winna i temu że mam w życiu ciągły nieustający zamęt? Nie wiem już sama, ale na wszelki wypadek postanowiłam się wyciszyć, ustatkować i skupić na studiach i pracy. I na swoim związku który został mocno zaniedbany. Czas najwyższy się zmienić…. I proszę, nie utrudniajcie mi tego tylko wspomóżcie mnie moi drodzy przyjaciele.


  • RSS