madzik984 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2009

Coraz częściej dociera do mnie że zrobiłam komuś wielką krzywdę…. I ciągnę to dalej, i brnę w to, jakbym przywiązała kogoś do samochodu i jechała kamienistą drogą 40 na godzinę…. Im wolniej tym bardziej boli…. Niby wszystko da się tak pięknie wytłumaczyć, niby wiem dokładne po co i dlaczego, ale kurwa dlaczego mi to wcale nie pomaga???? Jak bardzo chcę być chociaż przez jeden dzień inną osobą, jak bardzo chcę poczuć na sobie ciężar innych problemów i spojrzeć na własne tak zupełnie obiektywnie…
Nie wiem dlaczego mnie to spotyka, czy to jest kara czy nagroda, a może dwa w jednym?

„Oby ten dzisiejszy dzień łaskawszy był dla mnie
Bo wczoraj nie umiałam poradzić sobie z pytaniem:
Co najlepsze dla nas byłoby, sama nie wiem już,
Czy lepiej słodkim kłamstwem nakarmić Cię,
Czy prawdą zadać ból,
Co najlepsze dla nas byłoby, trudno stwierdzić dziś,
Bo z jednym i z tym drugim ciężko później żyć, trudno żyć…….”

„Kochaj całym sercem wszystkich ludzi,
Bo lepiej mieć w sercu ranę niż kamień zamiast serca…”

Jak tak sobie o tym myślę to chyba jednak na tym polega sens życia. Żeby być dobrym dla innych, mimo że czasem to się tak boleśnie obraca przeciwko nam…. Ale chyba tak musi być. Znienawidziłabym siebie gdybym przestała być wrażliwa na innych ludzi. Niestety, żyjemy w takich czasach że chcąc nie chcąc życie uczy nas gruboskórności. Jak masz miękkie serce to musisz mieć twardą dupę, święta prawda i chyba nikt temu nie zaprzeczy. Ale nie można mylić asertywności ze znieczulicą, wyrachowaniem i totalnym egoizmem. Niestety, zbyt wiele jest dowoód na to że to drugie się bardziej opłaca. Myślę o moich bliskich, znajomych i mało znajomych aczkolwiek z tej ciemniejszej strony ludzi i dochodzę do bardzo smutnego wniosku….. Dlaczego tak wiele zła nas otacza? To nie świat jest zły, to ludzie. Ludzie czyli my wszyscy, Ty i ja. Nie oszukujmy się że nas to nie dotyczy, bo dotyczy to wszystkich.

„Ale ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim”
Oby sprawdziły się słowa kultowej piosenki…..

Idę na noc do pracy, jestem chora, oczy mi łzawią i kicham z częstotliwością kilkunatu minut…..
Chyba w związku z powyższym nie muszę nadmieniać  jak bardzo nie chcę mi się tam iść….

Na prawym policzku wyskoczyło mi około 10 piegów, od słońca. Zabawnie to wygląda, czuję się jakbym była młodsza o kilka ładnych lat :)

Niby nie piszę bloga dla kogoś (chociaż czasem to może tak wyglądać) jednak trochę mi przykro że nie ma żadnych komentarzy do moich notek….. Bo wydaje mi się że nikt ich nie czyta i wszyscy mają w nosie jakiegoś tam „madzika984″…… A czasem byłoby mi całkiem miło gdyby ktoś mi porządnie pojechał lub powiedział dobre słowo. Ci którzy mnie znają wiedzą że potrzebuję tego jak tlenu…

Odczuwam niewielki dystans pomiędzy mną a moją dobrą przyjaciółką (chyba się nie pogniewa za to określenie:) A wszystko przez jeden nieszczególny wieczór, i co tu ukrywać, przez pewnego faceta…… Mam do niego żal o to choć jak znam życie zrobił to nieświadomie…..
Na tym polega główny problem mężczyzn, zbyt wiele rzeczy robią lub mówią nieświadomie bo ciężko im zadać sobie tyle trudu żeby wcześniej się nad tym zastanowić… Bo przecież myślenie boli….

Próbowałam zasnąć ale nici z tego wyszły. Zbyt wiele myśli mi się w głowie kołacze. Praca, ślub, wesele, szkoła i magisterka która idzie jak krew z nosa….. Ale czego tu wymagać, sama się nie napisze, cudów nie ma, w końcu nie żyjemy w Kanie Galilejskiej za czasów Chrystusa…. Trzeba sobie samemu jakoś radzić…

Coraz częściej mam wrażenie że robię z siebie idiotkę…. Tylko dlaczego wiem o tym a jednak nadal to robię? Co za ironia losu, dlaczego historia tak bardzo lubi się powtarzać? Dlaczego akurat w tym przypadku nie potrafię uczyć się na własnych błędach?
Madzik w niektórych sprawach jest niereformowalny, niestety….

„Dalej i dalej na paraboli czasu, wznoszę się aby za chwilę opaść na dno,
Z roślin trujących bukietem idę w garści, wszystko najlepsze co mogło być przepadło,
Jeśli to tylko nieznośne poplątanie, jeśli to tylko chwilowa zapaść woli,
Jutro spróbowałbym Cię przeprosić ładnie, jutro przyrzeknę ci wszystko wynagrodzić,
Niebezpieczne i ciemne moje wędrówki po piekle,
Splątane drogi przez noc, nie wydostanę się stąd, chyba że Ty podasz mi dłoń……”

„Znów obudziła mnie ta cisza,
Kolejny raz bezsenna noc,
Za duże mnie otaca łóżko,
Za duży mnie przykrywa koc

 Banał moich łez, Berlin lubi deszcz, już nie wrócisz tu….

Ja za każdym razem mocniej ściskam nasze zdjęcie  w dłoniach,
Czas tak łatwo nas pokonał, nie zostało mi już nic….”

Stoję na krawędzi, stoję nad przepaścią, jeden krok i przepadłam, i koniec wszystkiego, albo początek….. Przecież po końcu zawsze jest początek….

Przepraszam Cię najmocniej jak potrafię, przepraszam że potrafię być taka zimna i wyrachowana, że potrafię ranić słowami i obojętnością, przepraszam tym bardziej za to, że to nie jestem ja, to nie jest Madzik, to tylko pozory, tarcza ochronna, to jest reakcja obronna. Przed Tobą? Nie, przed samą sobą i tym co czuję…..

Ile jeszcze łez musi popłynąć żebym postawiła swoje życie spowrotem na nogi? Dziś dowiedziałam się o sobie że jestem rozpieszczona i nauczyłam się płakać…. Nie nauczyłam się, umiałam od zawsze, jak wszyscy. Tylko że niektórzy stają się tak oschli że zapominają do czego służą łzy….
Czy można kogoś kochać, jednocześnie oddalając się? Czy można być razem, kiedy drogi się rozchodzą i coraz trudniej znaleźć wspólne zdanie? Czy można pogodzić dwa tak różne światy? Kiedy podejmę tą decyzję będę jej świadoma aż do bólu. Juz jestem….. Czuję się troche tak jak ta ćma która leci do światła, mimo że wie, a przynajmniej przypuszcza że się w nim spali….
Bardzo chciałabym nie żałować, ale i jedna i druga decyzja niesie za sobą ryzyko. Która większe, trudno określić….. A jak wiemy już z poprzedniej notki, boję się podejmować ryzyko…..
Żarówka w lampce ciągle mi mruga, czy to coś oznacza? Wiem że to chore co teraz napiszę ale czasem wolałabym być zdradzana…
Może nie bolałoby tak bardzo….

„Który raz myślę to właśnie Ty,
kolejny błąd, tracę moc dzień po dniu…..

Zrobię największy błąd gdy się zjawisz a ja powiem że to nie to….”

„Nie wybaczą mi kilku słabszych chwil,
Nie uwierzą że brakło mi już sił,
Nie podadzą dłoni kiedy będę chciała,
Każą dalej mi biec choć na drogach już śnieg,
Rozliczą mnie ze wszystkich słów……

Nie pozwolę by ktoś oskarżał mnie,
Nie chcę słuchać drwin za to że
Nie ugięłam kolan pod naciskiem cudzych słów,
Każdą dalej mi biec choć na drodze już śnieg,
Rozliczą mnie ze wszystkich moich słów……

Najważniejszy jest czas w którym robię co chcę…..”

Oj, ale była impreza wczoraj…. Dlaczego wszystko co dobre tak szybko się kończy?
Specjalne pozdrowienia dla Joli, mam nadzieję że wreszcie znajdzie mój blog :)

A niech to wszystko szlag trafi! Nie lubię jak mi ktoś krzyżuje plany…….

Znowu luz w pracy…… Uwielbiam…….

A wieczorem? Redds i Osiem, bo jakże mogłoby być inaczej :)
Za dużo piję….. Jestem w grupie podwyższonego ryzyka……


  • RSS