madzik984 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2009

Słońce świeci, kocham was wszystkich, dzisiaj bez wyjątków :):):)
Idę w miasto!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

„W krainie deszczowców” wyskoczyło mi aż trzy razy, nie wiem jakim sposobem. Ale Internet lubi nam płatać różne figle.
Ja chcę do swojego łóżeczka…. Cieplutkiego, mięciutkiego, mojego…..
Słońca, słońca i jeszcze raz słońca! Nic więcej nie chcę, naprawdę nic więcej….

Pada deszcz, tak już było wczoraj…..
Różnica czasu plus nieustający deszcz równa się problemy ze wstawaniem. Nie chciało mi się dziś ruszać z łóżka, tak w nim miło, a do tego jeszcze w miłym towarzystwie, to już w ogóle można w nim spędzić cały dzień :)

Mam nadzieję że mimo deszczu będzie to dobry i spokojny dzień. Tylko nie wiem jak się skończy bo o 18 mam wizytę u dentysty…..

Oby do piątku :)

Dawno mnie tutaj nie było… Co się działo? Nic, to co zwykle. Nockę przeżyłam całkiem nieźle, przeczytałam rozdział książki i nawet zasnęłam na kilka minut :) Wczorajszy, „wolny” dzień wykorzystałam bardzo dobrze: mój dom wreszcie przypomina dom :)
A firanki za blisko 300zł są kilka centymetrów za krótkie!!! Niech to szlag trafi, moja wina bo mierzyłam h…. wie jak! Mam nadzieję że się wyciągną trochę…..

Dziś do szkoły, na szczęście nie mam ćwiczeń więc nie musiałam jechać skoro świt, ale pojawić się trzeba na wykładach chociaż raz, zobaczyć wykładowcę i zorientować się jakie zaliczenie i czy trzeba chodzić. Bo od mojej studenckiej koleżanki raczej się nic nie dowiem……. :/

Ładny dzień, temperatura ponad 10 stopni ale niebo zachmurzone…. Jeszcze tylko słońca trochę i chyba mogłabym powiedzieć że jestem szczęśliwa :)

Ostatnio miałam bardzo ciekawy sen… Nie opowiem bo jest zbyt osobisty i dotyczy osób które czytają mojego bloga :) Ale trochę dał mi do myślenia i doszłam do wniosku że to jednak była i nadal jest bardzo poważna sprawa…. Tylko nadal nie wiem z której strony poważniejsza i kogo z nas bardziej mi żal….

„Jeszcze z raju samego
Jeszcze z drzewa rajskiego
Nachyliło się jabłko w moją stronę
I odgięła się gałąź, jabłko w dłoni zostało
Jeszcze całe, a już podzielone

Obiegniemy wszystkie sady i ogrody,
I w kościoły ciemnych lasów Cię powiodę,
Wiatr nam mocno zwiąże ręce jednym włosem,
A obrączki są ukryte w słojach sosen,
Przysięgniemy – lecz nie obcym, ale sobie,
Ty na czystą wodę w źródle, ja na ogień

Coś srebrnego dzieje się w chmur dali,
Wicher do drzwi puka, jakby przyniósł list,
Myśmy długo na siebie czekali,
Jaki ruh w niebiosach, słyszysz – burzy świst [...]

Bolesław Leśmian

Kolejny dzień, taki sam jak każdy inny, tyle tylko że za oknem znowu pada śnieg…..

Wczoraj miałam bardzo złe sny…. Miałam zadzwonić do dziadków żeby upewnić się że wszystko w porządku ale jakoś nie mogłam się zebrać…. A później zadzwoniła mama i jakoś tak mnie rozbiła trochę…. Nie cierpię uczucia bezsilności, kiedy nie moge nic zrobić….

Boże, jakieś to wszystko bez sensu…. Widmo jutrzejszej nocki i weekendowego zjazdu mnie przytłacza, nie lubię robić czegoś czego bardzo nie chcę robić ale muszę….

Chcę żeby była już połowa sierpnia, proszę……..

„You use to light up the dark
With your unrelenting spark
It always put a fire in me
 You use to say I’m the one
The only ray of sun you could touch without the fear of burning
Well you use to try to please me…

Well now, you tell her now
While you hold her in your arms
Are you pretending she’s me?”

Czy ktoś lub coś jest w stanie mnie zmusić do pisania pracy? Czy ktoś lub coś jest w stanie mnie zmusić żebym pojechała na seminarium w piątek? Póki co wydaje mi się że absolutnie nikt i nic.
Nie mogę się nadziwić własnemu lenistwu umysłowemu…. Czas biegnie nieubłaganie, już koniec marca, jeszcze kilka zjazdów i koniec roku, a ja co? A ja nic, w nosie to mam….

Jest tyle rzeczy które odkładam w nieskończoność. Nie potrafię się zmobilizować żeby pójść do dentysty czy ginekologa, być może dlatego że nie przepadam za lekarzami…. Ale to żadno usprawiedliwienie, zdaję sobie z tego sprawę. Jedyne co potrafi mnie zmobilizować to prośba mamy żeby zrobić im paczkę. Wtedy potrafię się zebrać i w jeden dzień załatwić wszystkie sprawy. Czyżby tylko słowo mamy miało taką sprawczą i motywacyjną moc? Mamo, proszę Cię, każ mi pisać pracę!!!

Wczoraj miałam myśli z pogranicza samobójczych. Może to sporo przesadzone słowo, wiem że nigdy bym tego nie zrobiła, ale wczoraj żadne pozytywne myśli nie potrafiły mi przyjść do głowy… Kiedy stałam na wiadukcie i patrzyłam w dół na asfalt, to pomyślałam sobie że to musi być niesamowite uczucie tych kilka sekund spadania. Coś wspaniałego! Tylko żeby jeszcze na dole nie czekał zabójczo twardy asfalt ale ogromna poduszka powietrzna, w która można się zapaść jak w puch…. stałam na tym moście i robiłam zdjęcia jadącym samochodom. A kierowcy i pasażerowie zapewne sobie pomyśleli „Co za idiotka”. Ale to akurat mnie najmniej interesuje co sobie pomyśleli. Przez kilka chwil czułam się dobrze na tym wiadukcie, czułam się wolna i miałam ochotę sobie pokrzyczeć. Kogoś mi tam jeszcze brakowało, bo to z pozoru niczym nie wyróżniające się miejsce kojarzy mi się z kimś, bardzo mi się kojarzy, i miłe są to skojarzenia…. To że zmarzłam niesamowicie sprawiło że trochę mi wywiało z głowy głupie myśli. Poszłam na herbatę malinową do „przeklętej Ósemki” i miło mi się zrobiło ze świadomością że są ludzie którym nie jestem obojętna, którzy przejmują się tym co czuję i którzy chcieliby mi pomóc, gdyby tylko potrafili…. Uświadomienie sobie tego zawsze powoduje że odzyskuję wiarę w ludzi, chcociaż na chwilę…..

Czasem zastanawiam się dlaczego różne rzeczy się dzieją w moim życiu, dlaczego poznaję tych a nie innych ludzi, dlaczego niektóre znajomości rzutują na dalsze moje życie i sprawiają że już nic nigdy nie bedzie takie samo jak wcześniej…. Dlaczego to się dzieje?
Nie żałuję niczego ale czasem nie mogę się uwolnić od myśli że destrukcyjne wpływam na ludzi, a im bardziej ingeruję w życie innych tym bardziej mam poczucie własnej niesprawiedliwości…. Dlaczego?

„Czasami mam ochotę iść, nie patrzeć za siebie, nie wracać, nie czuć nic i nic nie wiedzieć,
Nasz ból i smutek ma ten sam jeden rodowód, ludzie płaczą życie daje im ku temu powód…..

Gdy chłodna noc, deszcz siecze w twarz, żałobny wiatr, gdy szklany wzrok zimny mrok, w oczy mi patrz,
Słowa się kończą, mówią tylko spojrzenia, pod słońce nic nowego lecz dla nas dzień się zmienia,
Nasze drogi połączyły te same zdarzenia, owoce samotności i milczenia,
Wiem jak się czujesz teraz, czułem podobnie nieraz, gdy nie ma nic innego niebezpieczna jest nadzieja…..

Mam nadzieję, że już mi się to nie przyśni, nie mam ochoty zaglądać znów we własne myśli,
Ciepły prysznic, zmyć z ciała brudu mgłę, od nowa zacząć wszystko, kolejny dzień….”

Trochę dobrej zabawy było wczoraj ale było też kilka złych rzeczy…. Adrenalina mi się podniosła, bynajmniej nie w pozytywnym sensie…. Nie wiem dlaczego się takie rzeczy dzieją, wczoraj pomyślałam sobie że chyba nie powinnam chodzić do baru, przynajmniej nie bez asysty…. Nie wiem , może to moja wina, może powinnam zgrywać wredną jędzę która do wszystkich się chamsko odnosi, a wtedy wszyscy omijaliby mnie szerokim łukiem, łącznie z moimi znajomymi…… Wczoraj pierwszy raz dotarło do mnie to że przecież może mi się stać coś złego, że tylu psychopatów chodzi po świecie, którzy pod wpływem alkoholu nie potrafią nad sobą panować….
Przerażające jest to, a ja się czuję taka pewna siebie, idę wieczorem przez miasto i wydaje mi się że nic mi się nie może stać.
To nie do końca prawda….. Kiedy pracowałam w tej przeklętej Ósemce, nigdy nie wracałam do domu sama w środku nocy…. Zawsze ktoś po mnie przychodził, albo ojciec, albo brat, albo mój Krzysztof biedny siedział ze mną do końca i szlag go trafiał na wszystko i na wszystkich. Cierpliwy ten mój mąż jest :) Jakaś obawa mnie napełnia kiedy sobie o tym wszystkim myślę…. I po raz kolejny chciałabym być facetem…..

Idę sprzątać.


  • RSS