madzik984 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2009

Może czasami rzeczywiście mam dość tego że lubię drążyć, dociekać i prześwietlać ludzi, że jeszcze zbyt łatwo ufam ludziom a oni to perfidnie wykorzystują, że nie mam takiego tupetu jaki czasem chciałabym mieć, że tak bardzo się wszystkim przejmuję i wszystko muszę mieć świetnie poukładane, że jeszcze nie zupełnie jestem asertywna, że czasami jestem wyrachowaną egoistką, że nie mam takich wyrzutów sumienia jakie powinnam mieć, że chyba zmieniam się na gorsze…….
Ale w gruncie rzeczy lubię siebie, i mogę to śmiało powtórzyć: LUBIĘ SIEBIE!!!!
Lubię to uczucie kiedy ludzie uśmiechają się na mój widok, a ja im się odwdzięczam tym samym. Lubię kiedy ktoś mi mówi że lubi ze mną rozmawiać i że potrafię słuchać. Lubię kiedy wiem i czuję że jestem komuś potrzebna, że ktoś potrzebuje mojego uśmiechu, towarzystwa, przyjacielskiego uścisku lub……. pocałunków (takich zupełnie nie-przyjacielskich oczywiście :). Lubię kiedy ktoś okazuje mi swoją sympatię a ja okazują ją komuś. Lubię kiedy w pracy dzieci przytulają się do mnie i mówią „jesteś moją ciocią”. Lubię patrzeć na szczery i rozbrajający uśmiech dziecka kiedy sprawiam mu radość. Lubię jak w pracy mówią do mnie „pani Madziu”. A pomyśleć że w liceum nie cierpiałam jak ktokolwiek zwracał się do mnie Madziu :) Na starość chyba chcę być Madzią :) Lubię łapać spojrzenia ludzi, obserwować ich zachowania, reakcje, mimikę twarzy, słuchać co mówią i w jaki sposób to robią. Lubię posługiwać się moją intuicją która prawie nigdy mnie nie zawodzi. Lubię kiedy coś osiągam, kiedy moja ciężka praca przynosi oczekiwane efekty, kiedy wiem że zrobiłam coś dobrego. To mnie podbudowuje i motywuje do dalszej pracy. Lubię moje zamiłowanie do porządku i czystości, lubię nasycić oczy czystym mieszkaniem i nietypowo upiętą firanką w oknie. Chyba jestem estetką i lubię patrzeć na ładne rzeczy, mam takie „zboczenie” na tym tle: lubię kiedy idę ulicą lub jadę samochodem patrzeć w okna, jakie wiszą w nich firanki i jakie kwiaty stoją na parapetach :) Wiem wiem, to trochę chore…. Lubię otaczać się przedmiotami, lubię kiedy w moim domu jest przytulnie od kolorów, kiedy czuję się w nim ciepło i bezpiecznie. Lubię przyćmione światło i cienie na ścianach. Lubię ładne zapachy, i pamiętam je bardzo dokładnie. Lubię przypominać sobie je kiedy robię porządki w mojej małej kolekcji buteleczek po perfumach. Lubię sobie wtedy przypominać osoby,miejsca i sytuacje. Lubię czytać moje pamiętniki i delektować moim minionym życiem. Uśmiechać się wtedy lub zamyślać… Lubię słuchać bardzo głośnej muzyki kiedy sprzątam lub gotuję. Jestem uzależniona od dwóch rzeczy: czekolady i muzyki, albo odwrotnie: od muzyki i czekolady. Bez czekolady wytrzymam dłużej niż bez muzyki :)
Lubię moje sny, zawsze są bogate. Czasem przerażające, czasem zupełnie absurdalne, czasem piękne. Ale zawsze są.
Lubię czytać książki i pisać. Stąd pomysł na bloga :) Czasem lubię być sama se sobą bo dobrze się czuję we własnym towarzystwie, czasem lubię sobie pośpiewać kiedy nikt mnie nie słyszy :) Lubię dobrą herbatę, np. earl grey i dobry alkohol. Lubię mój dziwny i skomplikowany świat, lubię moje liczne i niekiedy trudne do nazwania myśli, lubię zaglądać do swojego wnętrza a jeszcze bardziej lubię zaglądać do wnętrza innych. Lubię odnajdywać moje myśli i przemyślenia w książkach, cytatach i słowach piosenek (Coma for ever :), lubię odkrywać że inni czują i myślą tak jak ja, że borykają się z takimi samymi problemami egzystencjalnymi, że nie jestem z tym sama. Lubię otaczać się ludźmi takimi jak ja, lubię widzieć kawałek siebie w drugim człowieku. Lubię odczuwać zrozumienie, lubię „rozmowy bez słów”…..
Czasami lubię zwracać na siebie uwagę, czasami robię to celowo, czasami własnym spojrzeniem lubię ściągać spojrzenia innych. Lubię się podobać, to zabrzmiało nieskromnie ale taka jest prawda :) Czasem lubię czuć na sobie czyjś wzrok, to mi pochlebia. Lubię siebie za to że po kilku latach udało mi się wygrać trudna walkę z kompleksami, że polubiłam siebie taką jaka jestem i nigdy nie powiem ani nie pomyślę o sobie że jestem totalnie nieatrakcyjna. Lubię siebie za to że znam własną wartość i nigdy nie zejdę poniżej niej. Lubię siebie za to że jestem wrażliwa i bardzo boli mnie zło i niesprawiedliwość. Lubię siebie za to że jestem córką wspaniałej kobiety, którą kocham ponad wszystko i która dała mi wszystko co tylko mogła dać najlepszego. Lubię siebie za to że jestem córką mężczyzny który z trudem i uporem odbudowuje wszystko to co kiedyś zaprzepaścił i zniszczył. Lubię siebie za to że pomimo tego wszystkiego co chyba się teraz nazywa „trudnym dzieciństwem” potrafię kochać i być kochaną. Lubię siebie za to że jest we mnie wielka siła, której nie jestem do końca świadoma. Lubię siebie za to że pokonałam życiowy pesymizm i coraz częściej widzę bezchmurne niebo……

„Jak dobrze by było mi opaść z daleka od domu i okna, na drzewa, na drogę, na lipiec
Na środek świeżego miesiąca, gdzie troski nie gryzą, nie gniotą, a wokół nikogo i upał,
Co włosy przemieniłby w złoto….
Zapomnieć że zima i zgrzyty, że wycie przenika przez ściany,
I poczuć na sobie tę ciszę, i ową się ciszą dokarmić…..”

Od kilku dni próbuję napisać coś na blogu i ciągle coś mi przeszkadza… W pracy trudno się skupić, w domu Net mam zajęty wieczorami przez „maniaka netowego”, który szuka w nim nie wiadomo czego i ciągle jęczy „dlaczego nikt do mnie nie pisze….”. Faceci nigdy nie dorastają :)
Nazbierało się we mnie różnych myśli i refleksjii, chciałabym ubrać  je w słowa ale o dziwo brak mi pomysłów….
Weekend zapowiada się ciężki, w poniedziałek całodniowy wyjazd służbowy, znowu nie znajdę czasu….

Chcę na urlop!!!!!!!!

Przepraszam Cię Pikna, naprawdę nie chciałam!!!!
Wybacz mi moją bezmyślność…

Słońce świeci, odzyskuję wiarę w siebie i innych…..

„A potem kiedy wspomnę jeśli wspomnę Cię zawładnie mną ochota zgłębić myśli,
A potem kiedy wspomnę a że wspomnę wiem tak trudno mi zrozumieć będzie powód że
Widzę jak owszem, widzę jak owszem, to bez znaczenia i to nieistotne, jak wszystko waży mniej i nie przybliża się,
Widzę jak małe, nieidealne, nocne niebo, o ile znaczy mniej, nieurodzajne, nie nawołuje mnie,
Widzę jak owszem, to nieistotne, nieważne, niepiękne, wyblakłe i
To niestotne z perspektywy absolutu”

Coma……. Wie co czuję……

:(

1 komentarz

Dzisiaj miałam bardzo złe sny. Martwię się bo może być to zapowiedź kłopotów…. Spodziewam się najgorszego… Chciałabym tylko żeby nie dotknęło to nikogo z mojej rodziny i bliskich, ale tylko i wyłącznie mnie.
To zdecydowanie jeden z gorszych okresów w moim życiu. Nie potrafię się cieszyć tym co mam, a mam wiele… Nie doceniam tego, a najgorsze jest to że tak łatwo można to stracić….. Jestem złą kobietą, a uświadomienie sobie tego jest bardzo bolesne. Czasem jestem na siebie wściekła że mam tak bardzo rozwiniętą samoświadomość, że nie potrafię się oszukiwać i nie potrafię grać przed innymi. Niektórzy tego ode mnie oczekują, a ja niestrudzenie uświadamiam im że nie potrafię tak…. I nie chcę……….
Niech ktoś mi powie że nie mam tendencji do samo wyniszczania się… nie straszne mi żadne zło tego świata, sama się unicestwię! Sama dla siebie jestem największym niebezpieczeństwem, jak to w ogóle brzmi…

Wykańczam się

Piękny dzień, słońce zagląda przez okno, świetliste promienie rozbiegają się po pokoju…… Niedziela, leniwy dzień, czas płynie powoli, a najpiękniejszy jest ten niczym nie uwarunkowany wolny wybór „co ze sobą zrobić” w ten zimowy dzień…… Pojawia się kilka pomysłów ale brak motywacji……. Myśli biegną w kierunku łóżka…… Książka jest ciekawa ale umysł skupia się tylko na kilka chwil by za chwilę zaprzątnąc się jakimś wspomnieniem….. i dłoń sięga po telefon…… i wysyłam „krótką wiadomość tekstową”, w której za banalnym pytaniem ukrywam to że myślę i pamiętam…..
Dzisiaj miałam bardzo bogate sny. Śnił mi się Hrubieszów, nie znam tego miasta ale w moim śnie jawił mi się jako miasto przemysłowe, pełne fabryk, hal i torowisk, mnóstwo torów, wiaduktów i przejazdów kolejowych. Najpierw w bardzo zdecydowany sposób zwróciłam ojcu mojej koleżnaki z liceum (akurat nie ta, która akurat w Hrubieszowie mieszka) uwagę że źle traktuje córkę. Później wracałam do domu ale nie znałam drogi więc zapytałam przypadkowych przechodniów o dworzec. Powiedzieli że mnie odprowadzą bo idą w tą stronę. Było ciepło a z nieba padał drobny deszcz. I obudziłam się….
TORY – oznaczają wytyczoną drogę życiową, ustaloną przez kogoś innego. Osoba śniąca porusza się po z góry wytyczonych szlakach, nie kusi jej szukanie nowych ścieżek. Tory oznaczają życie uporządkowane, przewidywalne, ale dość wygodne.”

Wierzycie w symbolikę snów? Bo ja tak.

„Pełna mistycyzmu, tajemniczości, zmiennych emocji, pasji, pomysłowości i wyobraźni; silna osobowość. We wszystko co robi bardzo się angażuje, jest ambitna, dąży do zajęcia eksponowanego stanowiska (??????). W swoim działaniu kieruje się chęcią posiadania jak i względami ambicjonalnymi. Drobiazgowa, prawie nic nie ujdzie jej uwadze. Bardzo skomplikowana emocjonalnie, ma trudności w okazywaniu uczuć (?????????), wrażliwa z rozwiniętą intuicją, poczuciem humoru, jest dobrym kompanem i oddanym przyjacielem.
Ma bardzo duży temperament i seksualność (……?). Jest bardzo szlaczetna, przenikliwa, pomocna, o hipnotycznym spojrzeniu. Jej mottem jest tranformacja, mistrzostwo, mistycyzm.
Wiele osoób czuje przed nią respekt i bojaźń, woląć zejść jej z drogi (????????). Często przypisuje jej się podstęp i pokrętne działanie na drodze do osiągnięcia celu. Jest zawistna, zazdrosna, chciwa (?????????). Do wszystkiego podchodzi bardzo emocjonalnie, szybko się irytuje, długo pamiętając urazy i zniewagi. Jeśli spotyka się z krytyką, odrzuca maskę i pokazuje prawdziwe oblicze pełne skrajnych uczuć, od miłości do nienawiści. Jeśli czuje się zagrożona, zniszczy wszystko i wszystkich na swojej drodze (?????????). nie lubi sprzeciwu, apodyktyczna, często fanatyczna w swych dążeniach i poglądach (???????????). Jest krytyczna, sarkastyczna, uważa że wszystko wykona najlepiej sama (?????????????). W swoich działaniach nie liczy się z konsekwencjami (???????), dla swoich bliskich jest zbyt wymagająca i chłodna w okazywaniu uczuć (???????????). Jej życie jest pełne dramatycznych zawirowań, jakby przeżywała je etapami. Ma wybujały temperament i jest skłonna do romansów (…..?). Bez pasji w swoim życiu może czuć się bardzo nieszczęśliwa, zatruwając życie swoim bliskim, obwiniając ich o wszystko. W wyniku niepowodzeń życiowych ma tendencję do samo wyniszczania się.

Dobrze się zastanów zanim wejdziesz ze mną w jakiekolwiek relacje…..

„Do niedzieli jakoś szło
Lukier miód liryczne cudo
Nagle coś drobiażdżek wręcz
na manowce złości wywiódł mnie

Kochaj mnie mimo wszystko

Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwiątpisz choć raz
To choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę
Powrotów nie będzie

Czasem coś …. tyci czort
Zdania szyk przestawi mi
Lub slalomem gubiąc krok wracam
po dwóch głębszych późno w noc

Kochaj mnie mimo wszystko

Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć raz
To choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę
Powrotów nie będzie”

To zabawne jak można łatwo przejść od silnych emocji do ….. obojętności? Jeżeli od miłości do nienawiści jest jeden krok, to dlaczego nie? W takie skrajności to chyba tylko ja potrafię popadać…… Jestem tak skomplikowaną osobą że sama siebie już nawet nie próbuję zrozumieć. Chciałabym się nie zastanawiać, nie analizować, chciałabym wyzbyć się tej głupiej i zgubnej potrzeby „rozgryzania” ludzi, zaglądania do ich wnętrz i nazywania ich uczuć. Czy ktokolwiek potrafi mi to amputować? Zapłacę każdą cenę… :)
Ludzie, jeżeli macie jeszcze wybór, szukajcie zawsze pokrewnych dusz. Szukajcie takich samych jak wy: zwariowanych, pokręconych, nieprzewidywalnych lub spokojnych, poukładanych, odpowiedzialnych. Tylko tacy jak wy was zrozumieją, tylko tacy ja wy potrafią współczuć, wiedzą co znaczy empatia, czasem nie potrzeba im słów. Czasem wydaje mi się że nie da się tego połączyć: miłości z przyjaźnią. Nie można kochać i się przyjaźnić. Myślę że jedno jest zaprzeczeniem drugiego. Można od przyjaźni przejść do miłości, ale czy od miłości do przyjaźni? Chyba nie….. A podobno „kobieta i mężczyzna w taki oto sposób stają się przyjaciółmi: najpierw są kompanami, później kochankami, a na końcu przyjaciółmi”. Jakoś nie chce mi się w to wierzyć………. „Zostańmy przyjaciółmi”, dobre sobie, najgłupszy tekst rozstających się ludzi jaki można sobie wyobrazić!!!! „Bądź szczęsliwy z kimś innym”, „nie rezygnuj ze swoich marzeń”, „nie przestawaj szukać” i owszem, ale nie „zostańmy przyjaciółmi”!!!!!!!!!!!
Wiele wskazuje na to że najlepszym przyjacielem kobiety jest kobieta lub mężczyzna o odmiennej orientacji seksualnej. Z obojgiem można wybrac się na podryw i podyskutować na temat męskiej urody :) Czy nie mam racji?

„W każdym jest tęsknot tyle, smutnych serc, słów niecierpliwych,
Każdy chce znaleźć na nowo miłości sens tej najprawdziwszej

Tak, nie, głowa pęka od przemyśleń,
Tak, nie, od samej siebie nie ucieknę”


  • RSS