madzik984 blog

Twój nowy blog

O ja Cię w dupe kolana,  nie podpisywałam  żadnej zgody na udział w takiej telenoweli niskobudzetowej.  To jest bardzo kiepski film i nie wiem kto mnie w nim zatrudnił?  Spędzasz z człowiekiem 15 z 32 lat zycia a później Cię rzuca na kolana kilkoma słowami bez ładu i składu i szmatlawym pozwem do Sądu za który dał 3 stowy a ja  bym się za darmo wstydziła napisać taki gniot.  Kurwa, co ja tu robię?  Dobrze ze pomimo wielu lat zycia z wariatami nie opuszcza mnie przekonanie ze jednak ze mną jest wszystko w porządku. Co za kanał. ….

Witam po tak długiej przerwie :)

Po kilku latach szarpania się i wydarzeniach, po których zwątpiłam w oczywiste fakty typu że niebo jest niebieskie – jestem znów i jestem inna. Mam w sobie dużo siły i determinacji, wiem że to co robię jest słuszne i właściwe, i przede wszystkim NIEZBĘDNE.

Absolutnie niczego nie żałuję, no może jedynie tego że w kilku sytuacjach nie wydobyłam z dna duszy kilka słów chamstwa i bezpruderyjności. Mam dwoje wspaniałych dzieci i to jest dla mnie najważniejsze.
Nowa JA

Odejdź

Brak komentarzy

Miło było po tylu latach usłyszeć pewien przyjemny głos, który kiedyś był mi bardzo bliski. Nie planowałam tej rozmowy ale fajnie że zadzwonił.

Naprawdę nie wiem co mam z tym wszystkim zrobić… W zasadzie to jakie mam możliwości? Nie mam już siły na kolejne kłótnie, wymówki, itd. Boże, dlaczego stawiasz mnie w takich sytuacjach, dlaczego mnie tak testujesz? Z pewnymi sprawami nie mogę się pogodzić i nie pogodzę się, po prostu nie przejdę nad tym do porządku dziennego. Moja walka nic nie daje, ani prośba, ani groźba, ani po dobroci, ani awanturą. Nic tak nie dołuje jak mur nie do przebicia.  Mam dość i jeszcze raz dość.

„Jak tylko słońce wstanie i zmieni się pogoda,

zabiorę się na spacer, pójdę przed sobą schować,

Nie wiem gdzie, prawdopodobnie tam gdzie chcę;

Wymyślę się od nowa, poskładam się inaczej,

ubiorę w nowe słowa, najlepiej jak potrafię,

kilka zmian i będę tym kim będę chciał (…)

Już nie pamiętam prawie, jak w dobrym wstać humorze,

i coraz częściej kłamię, i sypiam coraz gorzej,

łatwiej mi, nic nie mam więc nie tracę nic;

Strach to sieć pajęcza, im bardziej uciec chcę tym mocniej trzyma mnie za karę (…)

Robię nic i chodzę z kąta w kąt;

I czego bym nie zrobił i tak za każdym razem,

te same słyszę głosy, te same widzę twarze,

czarny kot przebiega drogę mi co noc;

Nawet gdybym nie chciał, każdy kolejny dzień wygląda tak jak ten – co dalej?”

Czasem myślę że już dłużej nie wytrzymam. Niby wszystko jest ok, dzieci zdrowe, nikt nie umarł, w pracy względny spokój, a jednak…. Mam tak serdecznie dość tego szarpania się z życiem, tego wiecznego braku kasy, ciągłego kombinowania skąd …. Czy w naszym popierdzielonym kraju dwoje młodych zdrowych i pracujących ludzi nie może godnie żyć na przeciętnym poziomie? W tym kraju już nie da się żyć. Tak mnie to wkurwia że czasem przychodzą mi do głowy głupie pomysły. Cholera jasna, dlaczego człowiek się rodzi taki uczciwy i przyzwoity? Żadnych korzyści finansowych z tego tytułu, żadnych….

Hipokryzja

Brak komentarzy

Świat jest dziwny… Jak to jest że jedni płaczą na filmach a innych nie wzruszają łzy najbliższych osób? Trudno sobie wyobrazić takie skrajności, zwłaszcza gdy dotyczą i dotykają nas bezpośrednio. Wielokrotnie dochodzę do wniosku że ja urodziłam się w niewłaściwej epoce. Nie wychowano mnie odpowiednio do tych czasów. Daję wiele z siebie a niewiele otrzymuję w zamian. Grono ludzi tzw. „życzliwych” systematycznie się pomniejsza…

Dzisiaj Dzień Ojca. Będę musiała wykonać telefon do mojego ojca. To przykre że tak trudno mi to przychodzi… Ale to nie ja postawiłam ten mur, i nie ja będę o niego bić głową. Nauczyłam się żyć trochę inaczej, „godzić się z tym czego zmienić nie mogę” – jak mówi ta przepiękna modlitwa którą tak celebruje mój bardzo pobożny ojciec…. Zabawne jakie szczyty może osiągać hipokryzja.

Wyborcza kiełbasa, bla bla bla….. W tym wszystkim cieszy mnie że słońce błysnęło z samego rana, chociaż w radio mówią właśnie że będą burze…. :/ Nie czuję się najlepiej, żołądek mi dokucza, jakoś na wymioty mi się zbiera i w ogóle do kitu. Od 4 nie śpię, a tu trzeba było do roboty przyjść… Pocieszam sie że w środę i czwartek pójdę na urlop (jak mi dadzą w pracy…?) bo teściowa wyjeżdża na wycieczkę. Coś w domku popchnę do przodu, może tujki wyplewię, jakieś okno umyję czy coś…

Oby do lata….

To mi się pogoda trafiła na wyjazd służbowy z dziećmi komunikacją prywatną…. Deszcz leje, kurczę. Mąż mnie wczoraj zdołował poruszając temat kasy… Boże, ile my potrafimy wydawać pieniędzy to mi się w głowie nie mieści! Naprawdę nie mam pomysłu jak temu zaradzić. Najzwyczajniej w świecie jesteśmy rozrzutni, niby nie wydajemy dużych sum ale małe kiedy się zbiorą razem dają duże i już po pieniądzach. Cholera jasna!

Nawiedzają mnie różne sny z czyimś udziałem, i to dość często. Nie wiem dlaczego, to wszystko było tak dawno temu, ale chyba nie mogę o tym zapomnieć. W sumie to nie chcę o tym zapomnieć, bo to przyjemne wspomnienia… Czasem tylko jest mi trochę głupio że 30-letnia mężatka z dwójką dzieci pogrąża się w różnych dawnych sprawach…. Ale z drugiej strony, czy ja robię coś złego? Inne kobiety zdradzają mężów, zostawiają dzieci i bawią się w najlepsze, a ja? Punkt 15 jestem w domu, nigdzie nie wychodzę, z nikim się nie spotykam, jestem duszą i ciałem ciągle w domu. Aż mnie to czasem strasznie mierzi….

Ech, te wspomnienia…..

Kurcze, dawno mnie tu nie było… Ostatnio jakieś zawirowania w moim życiu, czuję się jak na kolejce górskiej. Huśtawki nastrojów, chore dzieci itd. Kilka dni temu pochowałam dziadka…. Przeżyłam to bardzo, nawet nie przypuszczałam że tak się rozkleję na pogrzebie… Dziadka spalono, dziwnie wyglądał w tej małej urnie, taki wielki chłop za życia a garstka popiołu po śmierci. Dziadek, mimo różnych grzechów w młodości, na stare lata był dobrym człowiekiem. Zdecydowanie lepiej go wspominam niż żyjącą jeszcze babcię…

Wczoraj moje dzieci zrobiły mi przyjemność i poszły spać o 20.10. Dzięki temu obejrzałam bardzo dobry film w Necie pt. „Jeżeli nadejdzie jutro”. Film mówi o sile miłości, nadziei i uporowi w dążeniu do celu. Naprawdę poruszający. Dzięki takim filmom doceniam to co mam, że żyjemy w pokoju (póki co…) i jedyne problemy to chwilowy brak kasy i bójki moich dzieci…. Jakie to się wydaje niepoważne w obliczu wojny i walki o przetrwanie.

Spotkałam się ostatnio z moją bratnią duszą i przynajmniej miałam się do kogo wygadać. Ona też ma swoje problemy, trochę się popłakałyśmy razem i już jest lepiej.

Czasem jest mi naprawdę trudno, mam wrażenie że mnie to wszystko przerasta, że już dłużej nie dam rady, ale później wydarza się coś przyjemnego i troski pękają jak bańka mydlana. Tak to moje życie wygląda w ostatnim czasie, nieustające wzloty i upadki.

Mam nieodpartą ochotę na szaloną imprezę, ale w obliczu żałoby po dziadku nie jest to wskazane… Muszę poczekać kilka miesięcy. Hmmmm……..


  • RSS