madzik984 blog

Twój nowy blog

Dziś w zeszycie teksty rzadziej piszę, częściej córce tam rysuję misie
To jedyne czyste uczucie, jakie czuję dzisiaj
W mieszkaniu cisza, a na ścianie wiszą zdjęcia
Jak na Instagramie, nie jak dawniej klisza
I czas umyka, czas to życie, więc chętnie ten czas pożyczę
I znów ściemnia się i świta i przygnębia mnie jak szpital
To, że nie możemy się dogadać, jakby więzień gadał do gada na witach
Warszawa, miasto wita, to wada nabyta
I chciałbym to poskładać, choć to dla nas jak astrofizyka
Trudna sprawa, nie ma podręcznika do życia nigdzie do nabycia
Wolałem, jak byłaś blada i miałaś gastro po spliffach
I spędzaliśmy razem wieczory, a nad telewizorem wisiał Kokoryn
I mówisz coś, chociaż to boli, dociera to do mnie powoli
Coś między nami, między słowami jak w tym filmie Sofii Coppoli
Siedzimy w jakiejś Trattorii, ty kawę przez zęby sączysz
I zdaję sobie sprawę, że już od bardzo dawna nic nas nie łączy

Ref: Kolejny dzień ten sam sen, znów się nie spełnia
Czas nieubłaganie mija
Najważniejsze jest podejście, ja dzisiaj mam złe
To co najważniejsze, zostało gdzieś w tle
Nie jestem bez winy, więc rymami płaczę
Znów zaciskam zęby, gram jak potrafię
Znów ściemnia się i świta i przygnębia mnie jak szpital
Czasem mam po prostu tego kurwa dosyć

Sorry ale musiałem to z siebie wyrzucić…

To nie jest tekst o miłości, to jest po prostu o życiu
Coś jak moje błędy młodości, ćpanie i picie nie mówiąc o biciu
I kilku znajomych po kiciu, co licząc po cichu na szybki kwit
Stracili kilka lat życiorysu, choć w głębi duszy nie są źli
I w tym wszystkim ja i ty, przyznasz, że to duże różnice
Wtedy alkohol był w mojej krwi często i mocny jak śliwowica
Skreśliło to moje sny, od lat już tego gówna nie tykam
Możesz ocenić to, kto jest zły, zrób to śmiało, to nie tajemnica
Biorę na siebie winę, nie zrzucam na błędy rodziców
Może na długą zimę i że jesteśmy ze wschodu jak BATE Borysów
Kiepski żart, co? Nie naprawi tego fart, o
Mamy rodzinę rozbitą i ciężko ułożyć to życie jak kostkę rubika
I to jest problem, który rano nie znika, to dobrze wiesz
Życzę sobie i tobie nowego życia i zdrowia i czego tam chcesz
Tylko mi spędza sen z powiek to, że ktoś mały niewinny w tym jest
I płaczę rymami, dlatego nie zobaczysz łez

Ref: Kolejny dzień ten sam sen, znów się nie spełnia
Czas nieubłaganie mija
Najważniejsze jest podejście, ja dzisiaj mam złe
To co najważniejsze, zostało gdzieś w tle
Nie jestem bez winy, więc rymami płaczę
Znów zaciskam zęby, gram jak potrafię
Znów ściemnia się i świta i przygnębia mnie jak szpital
Czasem mam po prostu tego kurwa dosyć

„Ciągle brzmi nienawiść jak fałszywy ton.
Wciśnij inny klawisz, a naprawisz błąd.

Dyrygentem zostań i batutą rządź – o!
Nagle zjawi się ktoś, kto …
ma taki dar jak Ty 
Podobne spojrzenie i oka błysk.

Chodź ze mną, 
zanim zobaczę, usłyszę piękno,
Nigdy nie powiem Ci dość,
Nigdy nie powiem Ci dość.

Chodź ze mną, 
oni tak szybko nie pobiegną,
Zrobimy trochę na złość,
Zrobimy trochę na złość.

Zapomniałeś hasła do paru serc i kont.
Odkop tę znajomość, spróbuj to połączyć w trop.

Pogadanki zostaw, do czynu przejdź i nie
Nie zamykaj drzwi, nie…
Nie pal mostów, bo lont,
Odetnę z pogardą i rzucę w kąt.

Boisz się, że będziesz sam, radę Ci dam,
Musisz tylko trochę polubić ludzkość.
I Ty też z kąta wyjdź, dziewczyno, bo …
Nie grozi Ci już dzisiaj samotność.

Chodź ze mną, 
pokażę wiedzę Ci tajemną,
Starych zaklęć znajomość,
Starych zaklęć znajomość”

 

W jaki sposób mogę się przygotować na to co mój „ukochany” jeszcze wymyśli? 30 sierpnia zbliża się wielkimi krokami, może okazać się dniem prawdy albo dniem porażki. Ile jeszcze tych porażek mnie czeka? Ile razy jeszcze będę wątpić że tak naprawdę można bez mrugnięcia okiem postąpić? Skąd brać na to siły? Jestem na wyczerpaniu….

Czasami wydaje mi się że to wszystko dzieje się gdzieś obok mnie, że to nie ja jestem bohaterką tych wydarzeń ale na przykład czytam o tym albo oglądam film. Czasami znowu myślę sobie że jest mi wszystko jedno, wola walki słabnie i czuję się z tym beznadziejnie nijak. Ale za chwilę mój mąż wykręca mi kolejny numer i przypominam sobie po co, dlaczego i że muszę to doprowadzić do końca.

Docierają do mnie informacje, które dają mi małą satysfakcję. Marne to pocieszenie i nie zmienia nic w mojej trudnej sytuacji, jednak czuję się bardzo dobrze ze świadomością  że coraz więcej ludzi przegląda na oczy.

O mojej intuicji, przewidywaniu przyszłości i odkrywaniu ludzkich intencji mogłabym napisać książkę. Może kiedyś napiszę, bo w końcu wiele jeszcze przede mną. Często powtarzam sobie, że „Drzwi do dobrych dni nigdy nie są zamknięte”.

Jeszcze Wam oko zbieleje ludzie małej wiary.

O ja Cię w dupe kolana,  nie podpisywałam  żadnej zgody na udział w takiej telenoweli niskobudzetowej.  To jest bardzo kiepski film i nie wiem kto mnie w nim zatrudnił?  Spędzasz z człowiekiem 15 z 32 lat zycia a później Cię rzuca na kolana kilkoma słowami bez ładu i składu i szmatlawym pozwem do Sądu za który dał 3 stowy a ja  bym się za darmo wstydziła napisać taki gniot.  Kurwa, co ja tu robię?  Dobrze ze pomimo wielu lat zycia z wariatami nie opuszcza mnie przekonanie ze jednak ze mną jest wszystko w porządku. Co za kanał. ….

Witam po tak długiej przerwie :)

Po kilku latach szarpania się i wydarzeniach, po których zwątpiłam w oczywiste fakty typu że niebo jest niebieskie – jestem znów i jestem inna. Mam w sobie dużo siły i determinacji, wiem że to co robię jest słuszne i właściwe, i przede wszystkim NIEZBĘDNE.

Absolutnie niczego nie żałuję, no może jedynie tego że w kilku sytuacjach nie wydobyłam z dna duszy kilka słów chamstwa i bezpruderyjności. Mam dwoje wspaniałych dzieci i to jest dla mnie najważniejsze.
Nowa JA

Odejdź

Brak komentarzy

Miło było po tylu latach usłyszeć pewien przyjemny głos, który kiedyś był mi bardzo bliski. Nie planowałam tej rozmowy ale fajnie że zadzwonił.

Naprawdę nie wiem co mam z tym wszystkim zrobić… W zasadzie to jakie mam możliwości? Nie mam już siły na kolejne kłótnie, wymówki, itd. Boże, dlaczego stawiasz mnie w takich sytuacjach, dlaczego mnie tak testujesz? Z pewnymi sprawami nie mogę się pogodzić i nie pogodzę się, po prostu nie przejdę nad tym do porządku dziennego. Moja walka nic nie daje, ani prośba, ani groźba, ani po dobroci, ani awanturą. Nic tak nie dołuje jak mur nie do przebicia.  Mam dość i jeszcze raz dość.

„Jak tylko słońce wstanie i zmieni się pogoda,

zabiorę się na spacer, pójdę przed sobą schować,

Nie wiem gdzie, prawdopodobnie tam gdzie chcę;

Wymyślę się od nowa, poskładam się inaczej,

ubiorę w nowe słowa, najlepiej jak potrafię,

kilka zmian i będę tym kim będę chciał (…)

Już nie pamiętam prawie, jak w dobrym wstać humorze,

i coraz częściej kłamię, i sypiam coraz gorzej,

łatwiej mi, nic nie mam więc nie tracę nic;

Strach to sieć pajęcza, im bardziej uciec chcę tym mocniej trzyma mnie za karę (…)

Robię nic i chodzę z kąta w kąt;

I czego bym nie zrobił i tak za każdym razem,

te same słyszę głosy, te same widzę twarze,

czarny kot przebiega drogę mi co noc;

Nawet gdybym nie chciał, każdy kolejny dzień wygląda tak jak ten – co dalej?”

Czasem myślę że już dłużej nie wytrzymam. Niby wszystko jest ok, dzieci zdrowe, nikt nie umarł, w pracy względny spokój, a jednak…. Mam tak serdecznie dość tego szarpania się z życiem, tego wiecznego braku kasy, ciągłego kombinowania skąd …. Czy w naszym popierdzielonym kraju dwoje młodych zdrowych i pracujących ludzi nie może godnie żyć na przeciętnym poziomie? W tym kraju już nie da się żyć. Tak mnie to wkurwia że czasem przychodzą mi do głowy głupie pomysły. Cholera jasna, dlaczego człowiek się rodzi taki uczciwy i przyzwoity? Żadnych korzyści finansowych z tego tytułu, żadnych….

Hipokryzja

Brak komentarzy

Świat jest dziwny… Jak to jest że jedni płaczą na filmach a innych nie wzruszają łzy najbliższych osób? Trudno sobie wyobrazić takie skrajności, zwłaszcza gdy dotyczą i dotykają nas bezpośrednio. Wielokrotnie dochodzę do wniosku że ja urodziłam się w niewłaściwej epoce. Nie wychowano mnie odpowiednio do tych czasów. Daję wiele z siebie a niewiele otrzymuję w zamian. Grono ludzi tzw. „życzliwych” systematycznie się pomniejsza…

Dzisiaj Dzień Ojca. Będę musiała wykonać telefon do mojego ojca. To przykre że tak trudno mi to przychodzi… Ale to nie ja postawiłam ten mur, i nie ja będę o niego bić głową. Nauczyłam się żyć trochę inaczej, „godzić się z tym czego zmienić nie mogę” – jak mówi ta przepiękna modlitwa którą tak celebruje mój bardzo pobożny ojciec…. Zabawne jakie szczyty może osiągać hipokryzja.


  • RSS